Czytanie w biznesie - coś więcej niż sezonowy trend

 Magda Piotrowska     02-Wrze-2015

Nie ulega wątpliwości, że rozliczne akcje i kampanie społeczne promujące czytelnictwo zrobiły swoje. Mimo prężnie rozwijających się nowych technologii, czytanie bynajmniej nie odeszło do lamusa. Zwolennicy nowoczesności przerzucili się na e-booki, a tradycjonaliści korzystają z renesansu książki drukowanej, która wraz ze zmniejszeniem nakładów coraz bardziej zyskuje na jakości. Nawet ci, którzy do książki podchodzili zawsze jak do jeża znaleźli swoją niszę - audiobooki, znakomite antidotum na nudę podczas przedłużających się podróży samochodem lub komunikacją miejską.

Jakie jednak miejsce zajmuje książka, niezależnie od formy, w świecie współczesnego biznesu, ze szczególnym uwzględnieniem startupów? Na poziomie edukacji i obiegu informacji jej najpoważniejszym rywalem jest wszechobecny Internet. Popularyzacja World Wide Web sprawiła, że słowo drukowane zaczęło być postrzegane przez niektórych jako anachronizm, a sam proces powstawania książek jako nieprawdopodobnie powolny. Podobne doświadczenie przeżyli nasi przodkowie w czasach, gdy dzięki wynalazkowi Gutenberga wykonanie woluminu przestało być zadaniem pochłaniającym więcej niż połowę życia przeciętnego mnicha ze skryptorium. Podobnie, również w dzisiejszych czasach Internet oferuje startupowcom gigantyczne możliwości edukacyjne (z częścią z nich mogą Państwo zapoznać się przeglądając bazę dydaktyczną na Alt.pl). Jednak, czy na poziomie wymiany informacji i zdobywania wiedzy sieć rzeczywiście bije na głowę słowo drukowane?

 

 

Ilość ponad jakość

 

W ciągu ostatnich lat zostaliśmy dosłownie zalani przez prawdziwą powódź oddolnych i odgórnych inicjatyw edukacyjnych. Blogi, platformy edukacyjne, kursy online czy webinary oferują nam często darmowe okazje nie tylko wzbogacenia wiedzy branżowej i zdobycia nowych umiejętności, ale również postępu na drodze szeroko rozumianego rozwoju osobistego, np. naukę kreatywności, asertywności czy psychologii przywództwa. Niestety, zapalonych poszukiwaczy wiedzy nierzadko czeka rozczarowanie. Po pierwsze, po pewnym czasie okazuje się, że tylko kilka pierwszych lekcji jest darmowych. Wówczas w celu kontynuowania nauki kursant musi bezzwłocznie wnieść opłatę jednorazową bądź abonament za miesiąc lub rok z góry. Po drugie, w wielu wypadkach jakość takiej wiedzy pozostawia wiele do życzenia. Łatwość dostępu daje podobne skutki, jak konsultacja z lekarzem przez forum internetowe. Nie zastąpi ona nigdy bezpośredniego kontaktu ze specjalistą, który dokładnie zbada pacjenta, nie polegając jedynie na jego własnym opisie symptomów.

W przeciwieństwie do kursu online książka stanowi kompletną i spójną całość, podczas gdy dla przykładu blogi mogą ciągnąć się w nieskończoność, a ich autorzy poświęcają niekiedy kilka wpisów z rzędu zbędnym dygresjom, jeżeli akurat brak im weny twórczej. Podobnie jak cyfrowe bazy wiedzy (z Wikipedią na czele) są często tworzone przez ludzi, których pasja niejednokrotnie przewyższa rzeczywistą wiedzę. Ponadto, podobne strony działają często na zasadzie user-generated content, a zatem praktycznie każdy może do niej dołożyć swoje trzy grosze. Taka wielość punktów widzenia ma swoje zalety, częściej sprawia jednak, że zamiast ustrukturyzowanego ujęcia tematu otrzymujemy przysłowiowy groch z kapustą.

Wszystkie wymienione powody stawiają pod znakiem zapytania współczesne zjawisko nazwane "demokratyzacją wiedzy". Książka niewątpliwie wyróżnia się na tle tego edukacyjnego chaosu. W przeciwieństwie do źródeł internetowych wydanie drukowane podlega na ogół wielokrotnym kontrolom wykwalifikowanego gremium specjalistów oraz redaktorów (w przypadku książek naukowych i renomowanych wydawnictw), jak również korektom merytorycznym i stylistycznym. W konsekwencji jego zawartość z natury rzeczy reprezentuje odpowiednio wysoki poziom. Proces ten różni się uderzająco od treści generowanej w sieci, gdzie praktycznie każdy może napisać to co zechce w danej chwili oraz podpisać się jako wybitny ekspert z wieloletnim doświadczeniem. Wielu takich "specjalistów" to po prostu studenci-ghostwriterzy dorabiający w ten sposób po godzinach.

 

 

Startupy i książki

 

Jednak jakie lektury mogą rzeczywiście być przydatne dla startupowców? Najbardziej oczywistą kategorią są niewątpliwie prace poświęcone szeroko rozumianemu biznesowi, przez co rozumie się takie dziedziny, jak ekonomia, finanse, gospodarka, marketing, organizacja przedsiębiorstw czy zarządzanie. Na liście bestsellerów z tych dziedzin można natknąć się na takie pozycje jak Winning znaczy zwyciężać Jacka Welcha. Welch, wieloletni chairman i CEO amerykańskiego koncernu General Electric zasłynął z wymykającego się wszelkim konwencjom stylowi zarządzania oraz biznesowej intuicji, dzięki której w ciągu dwóch dekad wartość rynkowa General Electrics wzrosła o ponad 400 mld USD. Książka bazuje zatem nie na akademickich rozważaniach, lecz jest efektem wieloletnich doświadczeń autora. Co ważne, publikację charakteryzuje spójna struktura: pierwsza część poświęcona jest funkcjonowaniu firmy od wewnątrz (przywództwo i przemiany), druga analizuje otoczenie zewnętrzne (konkurencję, strategie fuzji i six sigma), trzecia natomiast skupia się na ścieżce kariery (wybór zawodu, równowaga pomiędzy życiem osobistym a pracą).

Niemniej jednak książka Welcha jest przeznaczona głównie (poza 3 częścią) dla pracowników wyższego szczebla w dużych i średnich firmach. Pozycją bardziej uniwersalną, jest Kreowanie własnej marki Aliny Wheeler, znakomicie nadająca się zarówno dla menedżerów z korporacji, jak i świeżo upieczonych właścicieli jednoosobowych firm. Autorka prezentuje pięciofazowy schemat, dzięki któremu dowiadujemy się jak stworzyć, odnowić, zmienić czy poprawić wizerunek naszej marki. Model proponowany przez Wheeler obejmuje wszystkie etapy cyklu życia marki: od badań wstępnych i analizy poprzez strategię marki, pracę nad projektem, tworzenie aplikacji, standardy tożsamości, skończywszy na wdrożeniu i zarządzaniu. Dodatkowym atutem pozycji jest przejrzysta szata graficzna z wieloma infografikami, dzięki czemu zrozumienie toku rozumowania autorki jest znacznie łatwiejsze.

Publikacją z innej półki, chociaż wciąż bezpośrednio powiązaną z biznesem, jest tegoroczny bestseller New York Timesa - biografia Elona Muska pióra Ashlee Vance (Elon Musk: Tesla, SpaceX and the Quest for a Fantastic Future) Bohatera Vance'a, południowoafrykańskiego przedsiębiorcę o majątku szacowanym na 4,5 mld USD, założyciela słynnych na całym świecie firm Pay Pal, SpaceX i Tesla Motors, stawia się obecnie w jednym szeregu z takimi wizjonerami jak Thomas Edison, Howard Hughes czy Steve Jobs. Książka Vance, oparta na ponad 4 godzinach rozmów z światowej sławy wynalazcą, innowatorem i biznesmenem w jednym, przybliża drogę Muska na szczyty amerykańskiego biznesu poczynając od trudnych początków w targanej niepokojami rasowymi RPA aż do chwili obecnej. Dzisiaj Musk należy do pionierów w branży Green Technology, inwestując kolosalne sumy w produkcję rakiet kosmicznych, pojazdów o napędzie elektrycznych oraz energię solarną. "Może nas zniszczyć uderzenie planetoidy, superwulkan, jak również zagrożenia, których dinozaury nigdy nie doświadczyły: zaprojektowany wirus, nieumyślne stworzenie mikro-czarnej dziury, katastrofalne globalne ocieplenie albo jakaś jeszcze nieznana technologia. Prędzej czy później musimy rozprzestrzenić się poza tę zielono-niebieską kulę, albo wyginąć", twierdzi multimilioner.

 

 

Nie tylko biznes

 

Co ciekawe, największe opiniotwórcze portale biznesowe wcale nie polecają startupowcom lektur stricte ekonomicznych. American Express Forum for Small Business wręcz odradza czytanie pozycji branżowych, argumentując, że przedsiębiorcy wyjdą znacznie lepiej na czytaniu literatury pięknej. Oderwanie od rzeczywistości, jakiego doświadczamy podczas lektury sprawia, że nabieramy dystansu do naszej pracy i nasz punkt widzenia staje się bardziej elastyczny. W konsekwencji, przestajemy myśleć utartymi schematami i mamy znacznie więcej niekonwencjonalnych pomysłów. Ponadto, czytanie na tematy niezwiązane z biznesem, zwłaszcza na takie, o których nie mieliśmy wcześniej zielonego pojęcia, poszerza horyzonty i motywuje mózg do łatwiejszego przyswajania wiedzy. O tym, że umiejętność szybkiego uczenia się i przełamywania konwencji jest przydatna przy rozkręcaniu własnej firmy, wie dobrze każdy, kto kiedykolwiek tego próbował.

Nie są to bynajmniej czysto teoretyczne rozważania. Do moli książkowych zaliczają się najgrubsze ryby światowego biznesu z Billem Gatesem na czele, który czyta średnio jedną książkę tygodniowo. Również trzeci na liście najbogatszych ludzi świata Warren Buffet, CEO Berkshire-Hathaway, przyznaje, że czytaniu poświęca 80% wolnego czasu. Preferowane lektury innych gigantów światowego biznesu mają jednak niewiele bezpośrednich związków z ich pracą zawodową i ogólnie biznesem. Jeff Bezos z Amazona jako swoją ulubioną książkę wymienia pozycję na pierwszy rzut oka w ogóle nie powiązaną z biznesem: powieść Kazuo Ishiguro, The Remains of the Day. "Zanim przeczytałem tę książkę, nie uświadamiałem sobie, że można napisać powieść idealną. Urzekło mnie to, że niemożliwe stało się możliwe", mówi szef Amazona. Oprah Winfrey, właścicielka OWN Network jest równie zagorzałą fanką nagrodzonego Pulitzerem Harper Lee i jego książki Zabić Drozda. Bardziej klasyczny gust ma założyciel Facebooka Mark Zuckerberg, wielbiciel Eneidy Wergiliusza. Epos opisuje historię Eneasza, wygnańca ze zrównanej z ziemią Troi, który po licznych perturbacjach losów zakłada kolonię w Italii - podwaliny przyszłego imperium rzymskiego. Każda z tych relacji sugeruje, że książka to dla światowej klasy przedsiębiorcy to coś więcej niż materiał edukacyjny, to element odzwierciedlający jego tożsamość, inspiracja do przezwyciężania trudności i odkrywania w sobie nowych pokładów siły czy po prostu intelektualna rozrywka.

 

 

Książki a tożsamość startupu

 

Warto wreszcie wspomnieć o jeszcze jednej ważkiej funkcji książek, mianowicie ich roli w kreowaniu wizerunku marki w przestrzeni samego startupu. To coś znacznie więcej niż traktowanie lektury jako dekoracji, kolejnego designerskiego gadżetu, który przyciągnie uwagę gości czy rekrutantów. Książka może stać się punktem wyjścia do inspirującej rozmowy z klientem / partnerem / współpracownikiem, skutkującej zacieśnieniem kontaktów biznesowych, dlatego warto rzeczywiście je czytać, a nie trzymać na półce w charakterze dekoracyjnych atrap. W przeciwnym wypadku, w razie demaskacji (a te bywają niespodziewane), zyskamy reputację pozerów, a nasza firma opinię przysłowiowej wsi potiomkinowskiej, gdzie pod atrakcyjną fasadą kryją się zgliszcza.

Jakie lektury nadają się do ekspozycji w przestrzeni startupu? Tutaj możemy pozwolić sobie na jeszcze większą swobodę niż w przypadku omówionych wyżej książek użytecznych dla biznesu czy inspirujących wielkich tego świata. Na potencjalnym współpracowniku zupełnie inne wrażenie zrobi elegancko wydany album Najszlachetniejsze wina świata niż katalog najświeższych promocji z supermarketu. Jeżeli chodzi o pozycje ściśle edukacyjne, to lepiej postawić na te bardzo wyspecjalizowane, powiązane ściśle z naszą niszą (np. poświęcone metodologii Scrum, programowaniu Java itp.) niż pozycje ogólne. Warto śledzić na bieżąco nowości, aby nie trzymać na półce pozycji przestarzałych nieprzystających do awangardowego ducha startupu. Gospodarka to twór niezwykle dynamiczny, dlatego raczej zrezygnujmy z ekspozycji książek, które lata swojej świetności przeżywały za naszych czasów studenckich (o ile już nimi nie jesteśmy). Zaciekawienie odwiedzających z pewnością wzbudzą podręczniki do nauki egzotycznych języków obcych, co w dodatku podkreśli globalne aspiracje naszej firmy. Nie bójmy się ustawiać w widocznym miejscu ulubionych lektur nie-biznesowych, np. fantastyki. Obecność Sapkowskiego, Kossakowskiej czy Piekary w przestrzeni biurowej podkreśli naszą kreatywność w oczach potencjalnych partnerów. Pamiętajmy przy tym, że startup z definicji ma charakter mniej formalny niż korporacja, więc przechowując na półce więcej pozycji spoza branży podkreślamy swój non-konformizm i otwartość na świat. Oczywiście podane przeze mnie tytuły to tylko przykłady, do których bezrefleksyjnego kopiowania nikogo nie zachęcam. Ważne, aby startupowa biblioteczka odzwierciedlała tożsamość marki (więcej na ten temat w artykule Startupie, złam konwencję. Jak stworzyć unikalną markę?).

 

*                      *                      *

 

Jak widać z powyższych przykładów, książki odgrywają kluczową rolę w rozwoju osobistym ludzi, którzy osiągnęli sukces. Chociaż pozycje poświęcone biznesowi to często niezastąpione kopalnie wiedzy, to nie należy zapominać, że w dzisiejszym świecie liczy się tak naprawdę podejście holistyczne. Literatura inspiruje nas znacznie mocniej niż suchy tekst branżowy, ponieważ oddziaływuje bezpośrednio na ludzkie emocje. A jak wiadomo, aby osiągnąć szczyt, konieczna jest wizja. Umiejętności można nabyć dzięki treningowi, doświadczenie dzięki ciężkiej pracy, natomiast wizja jest emanacją naszej wewnętrznej osobowości i wynika bezpośrednio z tego, kim jesteśmy. Dlatego warto całościowo podchodzić do rozwoju osobistego, nie ograniczając się wyłącznie do lektur branżowych prezentujących schematy wypróbowane przez innych. Nie twierdzę bynajmniej, że wyciąganie wniosków z cudzych błędów nie przynosi korzyści, jednak światowej klasy marki zawsze wyróżnia własna, niepowtarzalna osobowość.