Jak zdobyć prawdziwych przyjaciół. Portale społecznościowe a networking.

 Magda Piotrowska     04-Sty-2014

Facebook, Twitter, Pinterest, LinkedIn... nowe portale społecznościowe wyrastają jak grzyby po deszczu. Bez względu na to, co myślimy o ich rosnącej roli w relacjach towarzyskich, szkoda byłoby nie wykorzystać ich potencjału w sferze biznesu. Nie ulega wątpliwości, że dają niepowtarzalną okazję na rozbudowę sieci naszych kontaktów bez ponoszenia zbędnych kosztów.

Jak się do tego zabrać? Pierwszym krokiem będzie odnalezienie interesującego nas przedsiębiorcy na portalu społecznościowym. Najlepiej zacząć od Facebooka – jest najbardziej uniwersalny i ma największą liczbę użytkowników. Jednak polubienie i stała obserwacja profilu inwestora, czy nawet wstąpienie do jego grona znajomych, nie równa się wkroczeniu na prostą drogę do sukcesu. Najbardziej pożądani przedsiębiorcy mają przecież setki, a nawet tysiące znajomych, z których większości nawet nie widzieli na oczy! Musimy zatem skupić się na tym, aby za wszelką cenę wyróżnić się z tłumu.

 

 

Rekonesans

 

Nawiązywanie cennych kontaktów biznesowych przypomina polowanie na dziką zwierzynę. Im więcej informacji wcześniej zgromadzimy, tym większe mamy szanse na jej wytropienie. Zacznijmy zatem od dokładnego zapoznania się z profilem naszego przedsiębiorcy, gdzie zwykle widnieje zwięzły opis zakresu, charakteru i celów jego działalności. Nie zapomnijmy również sprawdzić bardziej szczegółowych danych - dotychczasowych polubień, przeszłych wydarzeń z jego udziałem. Dzięki temu szybko dowiemy się, czym nasz potencjalny współpracownik się interesuje, co bardzo przyda nam się w przyszłości, zarówno na samym początku znajomości, jak i wówczas, gdy osiągnie ona bardziej zaawansowany etap. Gromadzenie informacji o upatrzonym inwestorze to niezbędny fundament networkingu, szczególnie tego, który powstaje na platformie mediów społecznościowych. Pominięcie go grozi całkowitym fiaskiem naszych planów na samym starcie. Jeśli na przykład wysuniemy miażdżącą krytykę pod adresem firmy ściśle współpracującej z naszym przedsiębiorcą, to nasze szanse na owocny networking drastycznie spadną.

 

 

Aktywne zainteresowanie

 

Czym jest aktywne zainteresowanie? Sprowadza się przede wszystkim do REGULARNEGO pisania komentarzy na temat wszystkiego, co nasz przedsiębiorca zamieści na swojej osi czasu - postów, obrazków, linków, filmów wideo. Nie zwlekajmy z dodawaniem komentarzy – temat może się szybko zdezaktualizować. Pamiętajmy jednak, że ważniejsza jest jakość niż ilość - nie zyskamy wiele, pisząc setki szablonowych komentarzy w rodzaju „Świetne wideo” albo „Sam bym lepiej tego nie ujął”. Tego typu wypowiedzi powinny stanowić jedynie uzupełnienie naszej aktywności. Podobnie, nie mamy również szans na wyróżnienie się z tłumu, klikając wespół z tysiącem innych osób w ikonę „Lubię to”. Starajmy się, aby nasze komentarze były zarówno zwięzłe, jak i wartościowe pod względem merytorycznym. Dla przykładu: jeśli nasz przedsiębiorca wrzuci na swoją tablicę artykuł na temat targów, w których zamierza wziąć udział, możemy zamieścić w komentarzu link do artykułu prezentującego zupełnie odmienny punkt widzenia na ich temat. Zachęćmy wszystkich do dyskusji, ale pamiętajmy, aby wcześniej się do niej solidnie przygotować, np. czytając wypowiedzi ekspertów i blogerów na ten temat. Jeśli inwestor pisze po angielsku, to znaczy, że zależy mu na międzynarodowym kręgu odbiorców, unikajmy zatem komentowania w języku ojczystym.

A co zrobić, gdy zupełnie brak nam pomysłów na sensowne komentarze? Nie ma co popadać w czarną rozpacz - im dłużej będziemy śledzić działalność naszego przedsiębiorcy, tym więcej będziemy o nim wiedzieć i tym łatwiej będzie się nam wpasować w jego pole zainteresowań. Nie bójmy się wkroczyć w branżową blogosferę. Wśród blogerów można znaleźć prawdziwych pasjonatów, znających swoją specjalność od podszewki. Chętnie dzielą się z czytelnikami praktycznymi informacjami, których próżno byłoby szukać na portalach czy w prasie specjalistycznej. A może nasz upatrzony inwestor sam prowadzi bloga branżowego, na którym publikuje znacznie więcej niż w mediach społecznościowych? Wówczas warto przenieść tam swoją aktywność, a na Facebooku pisać tylko od czasu do czasu.

 

 

Autopromocja


Wybór najlepszej przynęty ma w czasie polowania kluczowe znaczenie, szczególnie, gdy w lesie nie brakuje sprytnie pozastawianych sideł i atrakcyjnych przynęt. Podobnie jest w biznesie. Nie popełniajmy kardynalnego błędu, opracowując plan tylko z punktu widzenia własnych korzyści, bez uwzględnienia punktu widzenia inwestora. Wczujmy się w sytuację naszego przedsiębiorcy - co go może w nas zainteresować i skłonić do nawiązania współpracy? Jeśli pominiemy ten aspekt, wszystkie nasze wysiłki pójdą na marne. Nie zaniedbujmy zatem własnego profilu na Facebooku. Jeśli nasza firma jeszcze nie ma własnego business page'a, to warto pomyśleć o założeniu takowego - zwiększy to jej prestiż w oczach potencjalnych inwestorów. Jeśli mamy zarówno konto prywatne, jak i służbowe, to zdjęcia z imprez i śmieszne obrazki z kwejka publikujmy WYŁĄCZNIE na tym pierwszym, w przeciwnym razie zrobimy bardzo nieprofesjonalne wrażenie. Pamiętajmy, aby w miarę obszernie opisać swoją działalność zawodową. Jeśli nasz profil będzie zbyt ubogi w informacje, inwestor uzna, że nie mamy nic do zaoferowania lub ukrywamy jakieś aspekty naszej działalności i nie nabierze do nas zaufania.

 

 

Networking w realu

 

Pomimo wszechobecności portali społecznościowych, tradycyjne metody networkingu bynajmniej nie odeszły do lamusa. Przedsiębiorcy wciąż znacznie chętniej nawiązują współpracę z ludźmi, których znają, lubią i wiedzą czego się po nich spodziewać. Jednak jak przenieść wirtualną znajomość do rzeczywistości, jeśli nigdy wcześniej nie widzieliśmy upatrzonej osoby na własne oczy? W takiej sytuacji użyteczność Facebooka ujawnia się w pełnej krasie, łącząc świat wirtualny z rzeczywistym. System społecznościowych wydarzeń (odbywających się w realnym świecie) umożliwia nam monitorowanie aktywności znajomych w sferze tradycyjnego biznesu. Przeczytawszy na Facebooku w jakich konferencjach wezmą udział upatrzeni przez nas inwestorzy, będziemy mogli tam się udać, mając przy tym pewność, że nie zmarnujemy swojego cennego czasu. Nic nie stoi również na przeszkodzie, abyśmy sami wyszli z inicjatywą i zorganizowali wydarzenie, na które zaprosimy potencjalnych współpracowników. Jednak zdecydujmy się na to dopiero wówczas, gdy znajomość via Facebook będzie już w bardziej zaawansowanym stadium. Po kilku owocnych dyskusjach znacznie łatwiej znajdziemy chętnych do wzięcia udziału w takim spotkaniu. Pamiętajmy, że nie musi mieć ono z założenia służbowego charakteru – możemy równie dobrze umówić się w kawiarni czy w pubie.

 

 

Pomocne aplikacje

 

Coraz bardziej wprawiamy się w wirtualnych polowaniach, więc nasza sieć kontaktów staje się coraz bardziej rozległa. Jak się w tym wszystkim połapać, nie zaniedbując jednych znajomych na rzecz drugich? Z pomocą przychodzą nam facebookowe aplikacje. Jedną z nich jest całkowicie darmowy OverNear przeznaczony dla użytkowników iPhone’ów. Jest czymś w rodzaju naszego osobistego planisty – wysyła do nas wiadomość o możliwościach spotkania na żywo osób, których na Facebooku oznaczyliśmy jako bliskich znajomych. Załóżmy, że jesteśmy na targach w Poznaniu. OverNear informuje nas nie tylko  o tym, kto ze znajomych bierze udział w tym wydarzeniu, ale również, kto z nich przebywa akurat w tym czasie w Wielkopolsce. W ten sposób znacznie maleje ryzyko, że po jakimś czasie dowiemy się, że przeszła nam koło nosa okazja do spotkania w cztery oczy z ważnym inwestorem z naszej branży.

Jak widać, mimo że biznes coraz częściej przenosi się w sferę online, nie tak wiele trzeba, aby przerzucić pomost pomiędzy nowymi technologiami a tradycyjnymi sposobami prowadzenia interesów.