Przeszłość przyszłością startupów. Inwestycje w vintage haute couture.

 Magda Piotrowska     06-Luty-2015

Inwestycje zwykle kojarzą się z przyszłością. Rozwój, innowacje, nowe technologie – tych słów często używa się, aby przekonać odbiorców o perspektywiczności danego projektu. Jednak w kręgu zainteresowania Alt.pl, którego sama nazwa zobowiązuje do przedstawiania czytelnikom alternatywnych perspektyw, znajdują się również mniej znane formy inwestycji. Jedną z nich jest vintage haute couture, swoisty rodzaj „lokaty kapitałowej” w dobra luksusowe. Rozwój tej branży opiera się nie nowych odkryciach naukowych, lecz na tradycji, historii, profesjonalizmie mistrzów krawiectwa oraz na uniwersalnych kanonach estetycznych, czyli tym wszystkim, co tworzy ponadczasowe wartości w modzie.

 

 

Co to jest vintage haute couture?

 

Haute couture znaczy po francusku „wysokie krawiectwo”. W przeciwieństwie do prêt-à-porter, ubrań i dodatków dostępnych w gotowej formie, idea haute couture opiera się na tworzeniu jednego unikalnego egzemplarza na specjalne zamówienie klienta. Z reguły wytwarzane ręcznie, projekty haute couture charakteryzują się wysoką jakością materiałów i wykończeń.

 

Z kolei termin vintage, w przypadku branży odzieżowej, odnosi się do projektów powstałych w latach 1920-1980 (wcześniejsze zalicza się do antyków). Miejmy na uwadze, że pod pojęciem vintage haute couture kryją się nie tylko ubrania, lecz również obuwie i torebki, okulary, biżuteria, zegarki oraz inne dodatki.

 

 

Trend XXI wieku

 

Niejeden z czytelników z pewnością zapyta, dlaczego w ogóle miałby zaprzątać sobie głowę zakupem „starych ubrań”. To prawda, że przed rokiem 2000 odzież second hand z popularnych lumpeksów czy ciucholandów kojarzyła się jednoznacznie z ubóstwem. Jednak XXI wiek przyniósł całkowitą zmianę w tym sposobie myślenia. Po tym jak gwiazdy światowego kina, jak Kate Moss, Penelope Cruz czy Sarah Jessica Parker zaczęły publicznie pokazywać się ubrane w modele vintage haute couture, second hand z metką stał się synonimem unikalnego i ponadczasowego stylu.

 

Podsumowując, do vintage haute couture możemy zaliczyć dwa rodzaje ubrań i dodatków. Pierwsza grupa to projekty najsłynniejszych światowych marek o ustalonej długoletniej tradycji, często sięgającej XIX wieku. Są to, między innymi Chanel, Dior, Elsa Schiaparelli, Yves Saint Laurent, Paul Poiret, Jeanne Lanvin, Ossie Clark, John Galliano, Hermes, Louis Vuitton, Jean Muir, Balmain czy Halston. Warto również zainteresować się projektami Gianniego Versace i Alexandra McQueena. Tragiczna śmierć obydwu projektantów przyczyniła się do znacznego wzrostu zainteresowania modeli spod ich ręki. 

 

Druga grupa to ubrania pożądane ze względu na osobę, której służyły. Przykładem jest tutaj kreacja zaręczynowa księżnej Diany, sprzedana w 2010 r. za 300 tys. dolarów czy suknia, w której Audrey Hepburn odebrała Oscara za Rzymskie wakacje, za którą szczęśliwy nabywca musiał uiścić sumę 130 tys. dolarów.

 

Notabene, badając rynek vintage haute couture nie należy ulegać streotypowi, że zarobić można jedynie na damskich modelach. Chociaż moda wciąż jest uważana za domenę kobiet, to vintage haute couture obejmuje również dodatki projektowane z myślą o mężczyznach. Najbardziej dochodową inwestycją są tym przypadku niewątpliwie zegarki. Marki takie jak Cartier, Breitling czy Rolex są od lat doceniane przez mężczyzn z całego świata jako synonim najwyższej jakości i wyrafinowanej elegancji. Popularność stylu vintage skłoniła ostatnio Rolexa do wyprodukowania kolekcji czasomierzy wzorowanych na modelach z lat 1910-1970.

 

 

Ile można zarobić?

 

W styczniu 2014 r. głośnym echem w mediach odbił się sukces licytacji prywatnej kolekcji Elsy Schiaparelli w domu aukcyjnym Christie. Chociaż były to tylko projekty prêt-à-porter, osiągnęły zadziwiająco wysokie ceny. Rekordową cenę osiągnęła aksamitna kamizelka, sprzedana za 70 tys. dolarów. Z kolei w 2007 r. zamszowy płaszcz wraz z torebką noszone w latach 40. przez meksykańską gwiazdę kina Marię Felix, szacowane początkowo na 1500 – 2500 dolarów osiągnęły ostatecznie cenę 19 200 dolarów.

 

W 2008 roku wykonaną z krokodylej skóry torebkę Cordelier marki Hermès zlicytowano za prawie 7 tys. dolarów, co stanowiło trzykrotną wartość jej pierwotnej ceny. Również licytacja kapeluszy Yvesa Saint Laurenta, Ralpha Laurena, dawnej własność nowojorskiego arbitra elegancji Nana Kempnera, zlicytowano za 5 250 dolarów – 200% ceny początkowej. Wreszcie, sukienka Yvesa Saint Laurenta inspirowana dorobkiem Pieta Mondriana, którą w 1980 r. można było nabyć za 1 tys. dolarów, obecnie jest wyceniana na 20 tys. dolarów.

 

Kerry Taylor, właścicielka specjalizującego się w vintage haute couture brytyjskiego domu aukcyjnego Kerry Taylor Auctions również zwróciła uwagę, że 10 lat temu byłoby nie do pomyślenia, aby nabywca przeciętnie płacił 30-45 tys. dolarów za stroje z lat dwudziestych i trzydziestych. O dużym potencjale rozwojowym rynku świadczy fakt, że ceny aukcyjne wciąż jeszcze nie są zaporowo wysokie, co daje szerokie możliwości startupom pragnącym wyróżnić się w tej branży.

 

 

Jak zarabiać na vintage haute couture?

 

Ceny aukcyjne projektów vintage haute couture wciąż nie są wysokie, dlatego korzystanie z tej drogi nabycia jest zarówno bezpieczne, jak i opłacalne. Aukcje często odbywają się online, a ich cena wywoławcza nie jest normalnie wygórowana (nawet od 100 dolarów wzwyż). Dla porównania w polskich ekskluzywnych second handach, które zdążyły już awansować do roli snobistycznych butików dla miejskich elegantek, ceny modeli vintage dochodzą obecnie do kilku tysięcy złotych. Poza tradycyjnymi aukcjami, modele vintage haute couture można nabyć bezpośrednio od osób prywatnych, kolekcjonerów i spadkobierców spuścizny po znanej osobie, a także na aukcjach internetowych (eBay). Jednakże, jeżeli już zdecydowaliśmy się kupować poza domem aukcyjnym, warto skrupulatnie sprawdzać, czy nie mamy do czynienia z falsyfikatem.

 

Pierwszym znakiem, na podstawie można zweryfikować autentyczność projektu danej marki jest oczywiście jej metka z logo firmy. Na przykład, logo marki Yves Saint Laurent zmieniało się raz na 10 lat, możemy więc skontrolować, czy jest ono zgodne z data deklarowaną przez sprzedawcę.

 

Wbrew pozorom, widoczne ślady po odpruciu metki i jej ponownym przyszyciu nie dyskwalifikują kreacji jako falsyfikatu. Taki proceder jest od lat rzeczą powszechną ze względów podatkowych – przewożąc przez granice produkty bez metek unika się płacenia podatku od towarów luksusowych. Jest to częsta praktyka, znana zarówno domom aukcyjnym, jak i prywatnym kolekcjonerom, dlatego nie należy się obawiać, że bez fabrycznie przyszytej metki nie sprzedamy modelu.

 

Tym, co może zdyskwalifikować strój, są plamy, przebarwienia lub widoczne próby reparacji. Gros nabywców inwestuje w markową kreację, aby móc ją później nosić, co jest możliwe tylko wówczas, gdy jest ona w nienagannym stanie.

 

 

Rynek produktów luksusowych w Polsce

 

Według badania przeprowadzonego przez KPMG, odzież i dodatki stanowią jeden z największych segmentów polskiego rynku dóbr luksusowych – w 2013 r. łączna wartość uch sprzedaży sięgnęła 1,8 mld PLN. Prognozy na lata 2013-2016 szacują średni wzrost na 4,7% rocznie. Jeśli chodzi o sam rynek dodatków, to przewidywalny wzrost jest jeszcze wyższy – 8,1%. Chociaż wciąż jest on znacznie mniejszy niż w Unii Europejskiej, to jego tempo wzrostu jest szybsze niż na Zachodzie. Za kamień milowy w polskim obrocie dobrami luksusowymi uważa się otwarcie w 2013 r. ekskluzywnego butiku Louis Vuitton przy ulicy Brackiej w Warszawie. Kluczowymi wyznacznikami dla konsumentów przy zakupie dóbr luksusowych są jakość i wygląd. Dopiero na trzecim miejscu znajduje się cena, za którą plasują się prestiż marki i unikalność produktu. Pomimo tych tendencji wzrostowych w branży produktów luksusowych, rynek inwestycji w vintage haute couture w Polsce wciąż pozostaje nieznaną niszą. Jedynie 8% Polaków o ponadprzeciętnych dochodach zdaje sobie sprawę z korzyści, jakie niesie inwestowanie w dobra luksusowe (najczęstszy wybór to biżuteria i nieruchomości).

 

 

Sukces Kerry Taylor Auctions

 

Jak jednak to wszystko wygląda w praktyce?Aby lepiej zrozumieć funkcjonowanie idei inwestowania w vintage haute couture w twardej rzeczywistości, warto przyjrzeć się sukcesowi Kerry Taylor, właścicielce Kerry Taylor Auctions wiodącej firmy z tej branży.  W Polsce większość firm z branży mody vintage zajmuje się wyłącznie modelami prêt-à-porter, dlatego zdecydowałam się przedstawić przykład zagranicznej firmy.

 

Kerry Taylor rozpoczęła swoją przygodę z vintage haute couture w Londynie w 1979 roku, kiedy tego rodzaju ubrania cieszyły się ogromną popularnością. W wieku 21 lat została najmłodszą licytatorką w historii domu aukcyjnego Sotheby. Wkrótce jednak nadeszły chude lata 80., bardzo niełaskawe dla stylu vintage. Królowały wówczas ekstrawaganckie markowe kreacje prosto od projektantów, w stylu Dynastii i Dallas.

 

Nie chcąc rezygnować ze swojej pasji, Taylor, wówczas już dyrektor Collector's department zdecydowała się uderzyć na rynek amerykański i w 1986 pod szyldem Sotheby'ego uruchomiła pierwszą aukcję vintage haute couture w Nowym Jorku. Zarówno ze względu na odległość, jak i odrębność kulturową USA znacznie mniej kobiet mogło sobie pozwolić na wycieczki do paryskich krawców. Jednocześnie chciały ubierać się w stylu haute couture. W ten sposób Kerry Taylor znalazła swoją niszę i wierną klientelę, dzięki czemu w 2003 r. udało jej się założyć własną, obecnie trzyosobową działalność gospodarczą - Kerry Taylor Auctions.

 

Przygotowując aukcję, Kerry Taylor zaczyna od zgromadzenia odpowiedniej ilości ubrań i dodatków. Jest to proces dość czasochłonny - trwa około 4 miesięcy, stąd jej dom aukcyjny zwykle wydaje w sumie 2 aukcje rocznie. Następny miesiąc Taylor przeznacza na przygotowanie katalogu aukcyjnego i rozesłania go do potencjalnych klientów, zarówno online, jak i tradycyjną pocztą.

 

Dochody z aukcji to nie tylko cena sprzedanych strojów. Przy zakupie do £50,000 kupujący płaci 25% ceny ostatecznej, natomiast opłata za model droższy niż £50,000 to 20% ceny ostatecznej. Wszystkich opłat można dokonywać jedynie w funtach szterlingach.

 

Chociaż aukcja odbywa się w świecie rzeczywistym, możliwy jest również udział online lub poprzez specjalnie do tego przeznaczone linie telefoniczne. Udział w aukcji jest możliwy po okazaniu dokumentu ze zdjęciem (można to zrobić online).

 

Pytana o radę, jak z sukcesem przeprowadzić aukcję, Taylor radzi rozpocząć od tzw. pewniaków.

 

"Zwykle zaczynam od licytacji akcesoriów, takich jak torebki Hermesa i Chanel, które zawsze rozchodzą się jak świeże bułeczki. Później trzymam się porządku chronologicznego. Aukcja zaczyna się od XVII-wiecznej krynoliny, a kończy na modelach Martina Margiela z późnych lat 90."

 

Kerry Taylor wciąż współpracuje z domem aukcyjnym Sotheby jako textile consultant, prowadzi wykłady i odczyty muzealne oraz zasiada w radzie nadzorczej UK Government’s Export Review, gdzie do jej zadań należy rozpatrywanie aplikacji o przyznanie funduszy. Jest oficjalną patronką Galerii Platt Hall w Manchesterze. W 2007 roku Guardian uznał Kerry Taylor za kobietę roku. W 2013 roku ukazała się jej książka Vintage Fashion & Couture, from Poiret to McQueen.

 

*          *          *

 

Biorąc pod uwagę, że w naszym kraju rynek ten jest praktycznie dziewiczy, świadomość społeczna niska, a zapotrzebowanie na dobra luksusowe i wydatki na nie rosną, branża odzieży w stylu vintage oferuje szansę młodym (w sensie stażu rynkowego, nie wieku) i kreatywnym przedsiębiorcom, którzy nie muszą obawiać się monopolizującej rynek konkurencji. Tym bardziej, że coraz większa liczna klientów daje się uwieść możliwością inwestycji, która łączy w sobie wysokiej klasy estetykę, tradycję i sztukę.