Wielbłąd dogania smoka. Inwestycje arabskie w Polsce

 Krzysztof Baliński     02-Kwie-2014

Kontynuujemy nasz mini-cykl artykułów poświęcony nieco mniej znanym i z naszego punktu widzenia ciągle egzotycznym krajom, których inwestycje w Polsce albo właśnie zaczynają się liczyć, albo już osiągnęly pewien znaczący pułap.  Ostatnio pisaliśmy o ognistym smoku szturmującym Rzeczpospolitą zza Wielkiego Muru. Obecnie podążamy w tym samym kierunku, gdzie leżą Chiny, czyli na wschód, ale jednak na ten trochę bliższy. Podejmujemy zatem temat arabskich inwestycji w Polsce.

 

W przeciwieństwie do Chin, termin „kraje arabskie” bywa stosunkowo często błędnie rozumiany, np. wiele osób zalicza do nich niesłusznie wszystkie państwa muzułmańskie, w tym Turcję i Brunei. Tymczasem, obejmuje on nie tylko kraje Półwyspu Arabskiego, Bliskiego Wschodu, Zatoki Perskiej, ale również niektóre państwa Afryki Północnej, czyli wszędzie tam, gdzie żyje i dominuje grupa ludów, określana jako "Arabowie". Zróżnicowanie jest tu zatem ogromne - od realizujących hiperrealistyczne fantazje architektoniczne Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) i Kataru, przez wyczerpany okupacją Irak, po wstrząsane zamieszkami Tunezję, Egipt czy Syrię.

 

 

Egzotyczne lądy w liczbach

 

Niewątpliwie najważniejszą organizacją w świecie arabskim jest Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC). Utworzona w 1981 r. jako opozycja wobec agresywnej polityki fundamentalistycznego Iranu, liczy obecnie 6 członków: Arabię Saudyjską, Kuwejt, Katar, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) oraz Oman. Stabilność polityczna okazała się kluczem do sukcesu gospodarczego grupy. Traktaty sojusznicze, handlowe, inwestycje oraz promocja kultury sprawiły, że państwa GCC coraz bardziej dywersyfikują swoją nadal zależną od ropy naftowej gospodarkę. Arabowie zdają sobie sprawę, że zasoby ropy w końcu się wyczerpią, dlatego rozwój pozostałych, traktowanych nieco po  macoszemu sektorów, to dla nich priorytet.

 

Obecnie dla Polski najbardziej owocna jest współpraca z Arabią Saudyjską, Katarem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (ZEA). Z każdym z tych państw mamy aktualnie dodatni bilans handlowy. Nie jest to bez znaczenia, biorąc pod uwagę silną i solidnie ugruntowaną pozycję międzynarodową, jaką zajmują. Arabia Saudyjska to członek G-20, a Emiraty szczycą się pozycją największego regionalnego centrum finansowo-hotelarskiego. W 2020 roku ma tam odbyć się światowa wystawa EXPO. Z kolei Katar to kraj o największym na świecie PKB na głowę mieszkańca. Swoją siedzibę ma tu telewizja Al Dżazira, która kształtuje opinię publiczną w całym arabskim kręgu kulturowym.

 

Ostatnimi czasy można zaobserwować znaczący wzrost w obrotach handlowych pomiędzy Polską, a jej trzema największymi arabskimi partnerami. W 2012 roku w porównaniu do 2011 r. dynamika eksportu do Emiratów wzrosła z 342 mln dol. do 440 mln dol., a obroty wzrosły z 458 mln dol. do 542 mln dol. Coraz więcej eksportujemy również do Arabii Saudyjskiej - wartość eksportu zwiększyła się z 276 mln dol. do 349 mln dol., a obroty - z 538 mln dol. do 622 mln dol. Równie zachęcająco wygląda nasza współpraca z Katarem. Wartość handlu podskoczyła z 26,5 mln dol. w 2011 do 43,8 mln dol. w 2012 roku, a eksportu -  z 21,2 mln dol. w 2011 roku do 32,8 mln dol. w roku 2012.

 

 

Podniebna bitwa o Polskę

 

Kraje arabskie kojarzą się nam często z egzotycznymi podróżami, zacznę zatem od branży lotniczej. Mało który turysta czy biznesmen nie słyszał o liniach lotniczych Emirates, których logo co tydzień można oglądać na koszulkach piłkarzy Arsenalu Londyn. Jednak nie jest to jedyny arabski potentat pasażerskich przewozów lotniczych. Ostatnio o przywilej obsługi polskich podróżnych do Azji walczą również Quatar Airways (sponsor klubu FC Barcelona) i Etihad, inny przewoźnik z Emiratów. Nie mają łatwo, biorąc pod uwagę, że China Southern Airlines oferuje taryfę zupełnie nie do przebicia. Dziś wybierając Chińczyków, za lot na wyspę Phuket (Tajlandia) zapłacimy jedynie 2300 zł, do Manili - 1573 zł, a do Delhi - 1900 zł.

 

Kontroferta Quatar Airways, mimo że skromniejsza, jest niewątpliwie warta uwagi. Katarczycy pomysłowo obrócili swój największy mankament w atut. Pasażerowie oczekujący na przesiadkę na lot do Azji i Afryki Południowej nie muszą już bezproduktywnie wałęsać się po lotnisku. Zamiast tego, mają niepowtarzalną szansę, aby zwiedzić stolicę kraju Dauhę. Oczywiście bezpłatnie - w ramach opłaty za lot, a jest to przecież tylko jeden z wielu przejawów arabskiej pomysłowości w prowadzeniu interesów na całym świecie.

 

Na marginesie warto wspomnieć, że linie lotnicze należące do sześciu krajów Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) - organizacji mającej na celu integrację ekonomiczną oraz polityczną krajów arabskich leżących w rejonie Zatoki Perskiej - od lat zyskują najlepsze oceny w badaniach preferencji pasażerów, jeśli chodzi o komfort, bezpieczeństwo i organizację lotu. Niestety, poza wspomnianymi dwoma Quatar Airways oraz Air Emirates inni arabscy przewoźnicy nie są obecni w naszym kraju.

 

 

Żubry lepsze od wielbłądów

 

Jednak Arabowie mają do zaoferowania Polsce nie tylko przewóz lotniczy. W grudniu 2013 r. Polskę odwiedził Sultan Bin Saeed Al Mansouri, minister gospodarki Emiratów. – Chcemy poznać potencjał inwestycyjny tego regionu i wspólnie opracować strategię rozwoju turystyki, rolnictwa. Interesuje nas też współpraca w kwestii odnawialnych źródeł energii - oznajmił podczas spotkania z wiceprezydentem Adamem Polińskim w Białymstoku, podkreślając, że Polska to nie tylko Warszawa.

 

Wizyta, realizująca jeden z punktów programu Rozwój Polski Wschodniej, odbyła się w ramach Polsko-Emirackiego Forum Biznesu. Oprócz Polińskiego, arabskich gości witał również marszałek Białegostoku Jarosław Dworzański. Jednak co przyciągnęło naftowych potentatów na Podlasie? Nie chodzi bynajmniej o ropę czy gaz. Wbrew pozorom "czarne złoto" nie jest głównym źródłem dochodów kraju - stanowi zaledwie 30%. Gospodarka Emiratów staje się coraz bardziej zróżnicowana. Ostatnio daje się zauważyć znaczący wzrost inwestycji w branżę turystyczną. Nic dziwnego - zapierające dech w piersiach luksusowe hotele od dawna przyciągają do tego niepozornego terytorialnie kraju znamienitych gości zza granicy. Również sektor finansowy ma tam nadzwyczaj dogodne warunki do rozwoju. W Emiratach nie ma podatków i ceł, dlatego wiele banków i korporacji zdecydowało się umieścić tutaj swoje siedziby.

 

Wiceprezes PAiZ, Bożena Czaja, oświadczyła, że podlaska spółdzielnia z Łap zawarła już pierwszy kontrakt z arabskim inwestorem. Ponadto, trwają również negocjacje z lokalnymi spółkami z branży hotelarskiej. Czyżby niedaleko Puszczy Białowieskiej miał w najbliższym czasie powstać hotel bijący na głowę blichtrem i luksusem konkurencję ze stolicy?

 

 

Od rolnictwa po nowe technologie

 

Coraz więcej inwestorów z ZEA decyduje się również angażować swoje środki w rozwój nowych technologii, nie przywiązując dużego znaczenia, w jakim sektorze gospodarki. Wystarczy, że projektodawca zdoła wykazać, że jego przedsięwzięcie jest kreatywne i innowacyjne, a szejkowie nie żałują grosza. Warto wiedzieć, że gospodarka Emiratów, pomimo boomu inwestycyjnego, przeżywa inny problem - brak ziemi uprawnej. Użytki rolne zajmują niecałe 3% powierzchni kraju. Nieliczni rolnicy próbują uprawiać tam pomidory, kapustę, ogórki oraz nieco zboża i drzew owocowych. Jednak rekordowe upały temu nie sprzyjają, klimat Podlasia jest znacznie bardziej przyjazny...

 

Jeśli chodzi o Katar, to inwestorzy z tego kraju nie mają u nas dobrej passy. Pomimo szumnych obietnic ówczesnego ministra skarbu, katarski Stichting Particulier Fonds Greenrights ostatecznie zrezygnował z zakupu stoczni w Gdyni i Szczecinie. Również zawarty w 2009 r. kontrakt na dostawę gazu musi zostać poddany renegocjacjom. Odpowiedzialna za inwestycję, państwowa spółka Polskie LNG A.A. tłumaczy opóźnienia kryzysem budowlanym z 2012, kiedy upadłość ogłosiło Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA, jeden z głównych wykonawców projektu. Jednak według Najwyższej Izby Kontroli spółka przestała nadążać z realizacją terminów już w 2011 r. A w razie nie odebrania określonej ilości surowca z Kataru, polskim firmom grożą wysokie kary finansowe. Jednak minister Skarbu Państwa Włodzimierz Karpiński uspokaja opinię publiczną. Zapewnia, że chociaż resort pracuje nad alternatywnymi rozwiązaniami, to uruchomienie terminalu do końca grudnia 2014 jest wciąż aktualne. - Robimy wszystko, żeby ten kontrakt został wypełniony tak, jak to zostało przewidziane. Ale nieroztropnością byłoby nie szukać alternatyw, na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń – poinformował PAP.

 

Współpracą gospodarczą z Polską jest również zainteresowana Arabia Saudyjska. O kraju tym stało się u nas głośno w 2003 r. Wtedy to ówczesny następca tronu a obecny król Abdullah, sfinansował operację rozdzielenia polskich bliźniaczek syjamskich Olgi i Darii. Zrośnięte częścią kręgosłupa dziewczynki mogą dziś normalnie żyć jedynie dzięki kosztownemu zabiegowi przeprowadzonemu w profesjonalnej klinice w Rijadzie. Pozostając zaś przy zagadnieniach medycznych warto dodać, że właśnie medycyna to główny kierunek, który przyciągnął do naszego kraju ponad 800 saudyjskich studentów.

 

Jak to się przekłada na inwestycje? W grudniu 2013 r. podczas Polsko-Saudyjskiego Forum Biznesu w Rijadzie, doszło do spotkań blisko 70 miejscowych inwestorów z 50 przedstawicielami polskich spółek z takich sektorów, jak budownictwo, chemia, metalurgia, transport, przemysł spożywczy. Nie zabrakło również przedstawicieli branż związanych z energią odnawialną oraz firm wyspecjalizowanych w produkcji  towarów luksusowych, np. jachtów czy mebli. Niektórzy mówią, że Polska poważnie zabrała się do ocieplania Bliskiego Wschodu, przynajmniej na odcinku gospodarczym. "Inwestycje w Polsce są nie tylko opłacalne, ale także bezpieczne. Staramy się w ramach nadganiania straconego czasu umacniać naszą pozycję także poza Europą" – podkreślił Bronisław Komorowski podczas przemówienia inaugurującego Polsko-Saudyjskie Forum Biznesu.

 

 

Bardziej i mniej znani

 

Zdecydowanie mniej znane kraje arabskie w Polsce to dwóch pozostałych (poza Arabią Saudyjską, Kuwejtem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi) członków GCC, czyli Bahrajn i Oman. Pierwszy z nich, dawniej stanowiący ośrodek handlu perłami, kojarzony jest dziś głównie ze śmiałych projektów deweloperskich, takich jak sztuczne wyspy o fantastycznych kształtach oraz wielki tor wyścigowy Formuły 1. Stolica kraju Manama słynie z największego łuku na świecie, natomiast wspomniane sztuczne wyspy o fantastycznych kształtach, jakby żywcem wziętych z komputerowych gier fantasy, sprawiają że Bahrajn nie przestaje pobudzać wyobraźni odważnych przedsiębiorców.  Dlaczego piszę o odwadze? Nie da się ukryć, że Bahrajn, pomimo wszystkich swoich cudów rodem z Księgi Tysiąca i Jednej Nocy, jest obecnie jednym z najgorzej prosperujących krajów GCC. Przyczyniły się do tego głównie niepokoje społeczne. Ogromnej dawki cierpliwości wymaga od Polaków również zdobycie wizy do tego kraju. Najbliższa ambasada znajduje się w Berlinie. Ponadto, Ambasada RP w Kuwejcie ostrzega, że każdy rodzaj wiz (z wyjątkiem tranzytowej) wymaga sponsora, czyli poparcia ze strony osoby prywatnej lub instytucji w Bahrajnie. Jednakże, ze względu na bogate zasoby ropy naftowej, rząd ma możliwość prowadzenia ekspansywnej polityki fiskalnej i coraz większych inwestycji napędzających gospodarkę. Wiele czynników wskazuje, że Bahrajn wkrótce wdroży bardziej przyjazną politykę dla polskich przedsiębiorców. Póki co jednak, inwestorów z Bahrajnu w Polsce jak na lekarstwo.

 

Z kolei Oman, położony na samym krańcu Półwyspu Arabskiego, od paru lat wzbudza coraz większą ciekawość polskiego biznesu. Po zakończeniu tak zwanej arabskiej wiosny, sytuacja w kraju znacznie się poprawiła, skłaniając do pojawienia się na tamtejszym rynku rozmaitych polskich firm, w tym tak znanych, jak choćby Mostostal Warszawa S.A. Nawiązanie współpracy badawczej z polskimi ośrodkami kultury i nauki (Teatr Wielki, edukacja artystyczna, archeologia, medycyna, biotechnologia) oraz wymiana studencka była tematem rozmów minister Barbary Kudryckiej z minister edukacji Omanu, dr Rawyą Saud Al Busaidi w 2011 r. W skład polskiej delegacji, która w 2012 r. udała się do Maskatu w ramach Polsko-Omańskiego Forum Biznesu, weszło wielu pracowników Politechniki Gdańskiej, Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu Warszawskiego. Niestety, podobnie jak w przypadku z Bahrajnu, inwestycje omańskie omijają Polskę lub pojawiają się u nas w ilościach śladowych. Wielka szkoda, ponieważ oba z tych mniej znanych krajów GCC mają naprawdę duży potencjał kapitałowy. 

 

Nie można również pominąć Kuwejtu, gdzie - jak żartują polscy turyści - można zatankować do pełna za 30 zł. Jednak kraj ten słynie nie tylko z taniej ropy, ale jako członek-założyciel GCC odgrywa również kluczową rolę w życiu gospodarczym państw regionu Zatoki Perskiej.  Jako największy rynek zbytu w Europie Centralnej, Polska znalazła się w kręgu zainteresowania spółki M. Alshaya, która obecnie działa u nas poprzez pośredników. Ten rodzinny konglomerat operuje głównie w branży detalicznej, oferując konsumentom wysokiej jakości produkty znanych marek międzynarodowych. Obecnie, M. Alshaya uznawany jest za jedną z najbardziej liczących się firm w Zatoce. Co ciekawe, wielu Polakom Kuwejt kojarzy się również z Pierwszą Wojną w Zatoce Perskiej z 1990 roku, gdy kraj ten został zaatakowany przez Irak. Przypomnijmy więc, że Polscy żołnierze brali wówczas udział w wyzwalaniu Kuwejtu.

 

Pozostałe kraje arabskie, ze względu na swoją niestabilną sytuację polityczną i (a może przede wszystkim) ekonomiczną, nie są, ani nie mogą być potencjalnymi nawet większymi inwestorami w naszym kraju, zresztą nie tylko tutaj. Jednak Egipt, Tunezja, Algieria, nawet pomimo nękających je kłopotów, nie przestają fascynować turystów znad Wisły, którzy często wybierają ten kierunek na cel swoich wakacyjnych wyjazdów. Wspomnienie egzotycznej wyprawy przez bezkresną pustynię albo zdjęcie na tle Sfinksa z ułamanym nosem to wciąż pamiątki z wakacji, które są u nas w cenie.

 

*                      *                      *

 

Jak widać, niekiedy na poszukiwanie inwestora warto wybrać się w te pozornie nieprzyjazne i przeważnie pustynne regiony. Mimo że Polska i kraje arabskie wydają się nie mieć ze sobą wiele wspólnego, to nie jest to prawdą. Przypomnijmy: nasz kraj ma jednak dobry wizerunek w większości państw arabskich, na co niebagatelny wpływ miała przeszłość. Wszak to za czasów Polski Ludowej nasi inżynierowie tworzyli tamtejszą infrastrukturę, nasze pielęgniarki niosły pomoc tamtejszym chorym, a na naszych uczelniach kształciło się wiele późniejszych elit polityczno - biznesowych tych krajów. Związki Polski z państwami arabskimi są znacznie głębsze, niż powierzchownie mogłoby się to wydawać. Zresztą polskich przedsiębiorców i poszukujących inwestora podmiotów wcale do kontaktów z tymi krajami przekonywać specjalnie nie trzeba. Wszystko wskazuje bowiem na to, że wielbłąd zaczyna doganiać smoka, a państwa arabskie, zwłaszcza z rejonu Zatoki Perskiej, stają się coraz poważniejszym graczem gospodarczym na terenie Polski i Unii Europejskiej.

 

 

Źródła:

 

http://abudhabi.mfa.gov.pl/en/news/al_mansouri_in_poland

http://forumakademickie.pl/fa/2011/10/polska-oman/

http://www.psz.pl/Male-jest-piekne-bezpieczenstwo-mikropanstw-Zatoki-Perskiej

http://www.khaleejtimes.com/kt-article-display-1.asp?xfile=data/government/2013/December/government_December88.xml&section=government

http://www.kuwejt.msz.gov.pl/pl/wspolpraca_dwustronna/bahrajn_informacje_gospodarcze2/

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/komorowski-w-krainie-szejkow-bedzie-namawial-do-inwestowania-w-polsce,377859.html

http://mlodywschod.pl/ludzie/wschodzace-inwestycje-wizyta-zjednoczonych-emiratow-arabskich-na-podlasiu/

http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,6936502,Katarski_inwestor_nie_zaplacil_za_stocznie.html

http://erandika.wordpress.com/2009/11/29/abc-attractive-bahrain-changes/

http://energiamax.pl/energia/ocieplamy-bliski-wschod

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/gospodarka/jaka-alternatywa-dla-katarskiego-gazu,9637985459

http://www.kuwejt.msz.gov.pl/pl/kuwejt_kw_a_8/kuwejt_kw_a_99/kuwejt_kw_a_101/