Gminna strefa regionalnego miasta. Jednostki organizacji terytorialnej w sieci

 Marek Kotelski     09 czerwca 2014 19:14

Pierwsza część tytułu niniejszego wpisu nie ma oczywiście sensu. Czym innym jest gmina, czym innym specjalna strefa ekonomiczna, czym innym region i w końcu czym innym miasto. Zresztą nawet określenie ich wszystkich mianem "jednostki organizacji terytorialnej" nie jest do końca prawidłowe, bowiem na przykład gmina to wspólnota samorządowa osób na danym terenie, miasto to jednostka osadnicza, a region to część administracyjna państwa. Mimo to, dla celów niniejszego wpisu przyjmijmy, że wszystkie te byty łączy jedna cecha: są przestrzenną reprezentacją jakiejś obszaru kraju, w której toczy się życie społeczne i gospodarcze.

Każdy, kto chociaż pobieżnie zapoznał się z serwisem Alt.pl wie, że dostępne są na nim prezentacje różnych jednostek organizacji terytorialnej. Każdy zaś kto, ma internet wie, że praktycznie wszystkie takie jednostki mają swoje strony www. Natomiast tylko niektórzy dostrzegają, jak intensywnie promują się one w sieci. Zresztą nie dotyczy to wyłącznie naszego kraju, ale o tym później... Póki co, właśnie o krajowej promocji internetowej tych jednostek chciałem napisać parę słów.

Jednostki organizacji terytorialnej promują się przede wszystkim z dwóch powodów. Chcą przyciągnąć (1) odwiedzających i / lub (2) inwestorów. (1.) Obszary atrakcyjne pod względem turystycznym starają się zachęcić do przyjazdu możliwie największą liczbę gości, z kraju i zagranicy. Dotyczy to głównie miast i miejscowości, niekiedy gmin, rzadziej całych regionów, praktycznie nigdy specjalnych stref ekonomicznych. Bez wątpienia też inna będzie promocja internetowa małego miasta, znanego z praktycznie jednego elementu (np. Wadowic) a inna dużego ośrodka, w którym jest mnóstwo atrakcji (np. Krakowa). W sieci liczy się atrakcyjny i zwracający uwagę a jednocześnie prosty przekaz, więc promocja pod kątem przyciągnięcia turystów ma najczęściej miejsce na największych i ogólnych portalach internetowych (bo potencjalnym odwiedzającym może być praktycznie każdy), na stronach poświęconych turystyce a także w mniej konwencjonalny sposób -  w mediach społecznościowych i to nie tylko na własnym fanpage'u, ale również na grupach dyskusyjnych o rozmaitej tematyce. Przekaz promocyjny zwykle jest zawsze taki sam: skupia się na wyliczeniu największych atrakcji turystycznych danego obszaru (często ma wówczas miejsce lekkie koloryzowanie rzeczywistości) oraz pochwaleniu się elementami "około-turystycznymi", czyli infrastrukturą hotelową i gastronomiczną (np. tanie noclegi i pyszne jedzenie), dostępnością rozmaitych usług (np. banki, poczty, biura podróży), czy rozrywką (np. nocne życie, wydarzenia kulturalne itp.). Zazwyczaj również eksponuje się coś "naj", czyli szczególnie unikalnego (np. najwyższy pomnik, najgłębsze jezioro, najstarszy zabytek itp.). Każde miejsca / obszar posiada taki charakterystyczny i " wyjątkowy", nawet jeśli wyjątkowo banalny, wabik dla turystów. Ponieważ skuteczna promocja w internecie nie może mieć formy zbyt obszernej (przecież na takim banerze można pokazać bardzo niewiele), dlatego ten wabik jest najczęściej prezentowanym elementem w e-promocji.

(2.) Sprawa wygląda całkowicie inaczej, jeśli chodzi o inwestycje. Pod tym kątem najczęściej promują się strefy ekonomiczne, niekiedy również miasta i gminy, nieco rzadziej regiony. Atrakcyjność turystyczna schodzi wówczas na drugi a czasem nawet na trzeci plan. Liczą się ulgi dla inwestorów, zwolnienia podatkowe, możliwość dofinansowania, infrastruktura transportowa i techniczna (drogi, koleje, lotniska, media - energia elektryczna, gaz, telekomunikacja itp.), otoczenie okołobiznesowe (banki, urzędy), siła robocza, klimat społeczny (np. otwartość mieszkańców na nowe inwestycje), lokalne regulacje prawne (plan zagospodarowania przestrzennego). Wszystko to jest z reguły szczegółowo opisane w prospektach inwestycyjnych, również w internecie na stronach danej jednostki. Oczywiście, podobnie jak w przypadku turystyki, potencjalnego inwestora trzeba zainteresować znacznie krótszym komunikatem. Potrzebny jest więc znowu wabik, tym razem inwestycyjny. Na krótkich reklamach internetowych stref ekonomicznych pojawiają się więc przede wszystkim informacje o zwolnieniach podatkowych, możliwościach dofinansowania i taniej sile roboczej oraz skomunikowaniu z głównymi węzłami transportowymi. E-promocja pod kątem przyciągnięcia kapitału rządzi się jednak innymi prawami niż ta turystyczna. O ile turyści bowiem (a na pewno znaczna ich część) nierzadko podejmują decyzję kierując się emocjami i nie przeprowadzając dokładnych badań swojego przyszłego miejsca wypoczynku, o tyle potencjalni inwestorzy są bardzo skrupulatni, a decyzję o ulokowaniu gdzieś (zwłaszcza dużego) kapitału podejmują na podstawie analizy, zbierają więc wszelkie możliwe informacje dotyczące danej lokalizacji i warunków jakie oferuje. Baner internetowy a nawet cała prezentacja w kilkudziesięciostronicowym pliku PDF to dla nich oczywiście za mało. Jednak profesjonalne przygotowanie dla nich promocji internetowej jest często pierwszym a zatem bardzo ważnym krokiem ku poważnemu rozważeniu decyzji o zainteresowaniu się wybranym kierunkiem. Jest jakby zasugerowaniem im miejsca, którym powinni się zainteresować.

W kontekście e-promocji jednostek organizacji terytorialnych musi pojawić się wątek polityczny. Ja o polityce w zasadzie w ogóle nie piszę, ale w tym wypadku jest to konieczność. Otóż kampania wyborcza współcześnie prowadzona jest również w dużej mierze w sieci. Dotyczy to zarówno wyborów centralnych, jak i samorządowych. Szczególnie więc w miastach i gminach władze próbują wykorzystać promocję internetową miejsc, które reprezentują, także w celach politycznych. Inna sprawa, że często jest to czynione raczej przy okazji. Znam osobiście przykład, gdy wójt pewnej intensywnie rozwijającej się gminy zainwestował publiczne pieniądze w kampanię internetową mającą na celu przyciągnięcie do niej turystów. Kampania się udała, pisały o niej gazety w regionie (województwie) i rzeczywiście można było zauważyć zarówno wzrost liczby odwiedzających, jak i "wzrost świadomości marki", czyli więcej osób z całego kraju zaczęło kojarzyć daną gminę i w ogóle dowiedziało się o jej istnieniu. Kolejna samorządowa kampania wyborcza w tej gminie była niemal całkowicie zdominowana przez to wydarzenie, a wójt wymieniał przeprowadzaną akcję e-promocyjną jako swoje najważniejsze osiągnięcie w minionej kadencji. (Co przyniosło skutek: został wybrany w pierwszej turze większością prawie 68% głosów). Rozważając rozmaite aspekty promocji internetowej jednostek organizacji terytorialnej, warto więc mieć również na uwadze politykę.

Ostatnia sprawa, o której chciałbym krótko napisać, to wspomniany na wstępie fakt, że także zagraniczne strefy, regiony, miasta i gminy intensywnie się reklamują. Jako przykład podam Padanię we Włoszech. Ten piękny region intensywnie promuje się w internecie zachęcając potencjalnych inwestorów ulgami podatkowymi oraz dobrą infrastrukturą. Ta e-promocja ma miejsce na portalach poświęconych targom i wystawom międzynarodowym (zwłaszcza miast, inwestycyjnym i nieruchomości, np. Expo Real, MIPIM - zainteresowanych szerzej tą tematyką odsyłam do tekstu opublikowanego na Expochart.com w języku angielskim) i prowadzona jest głównie w języku angielskim. Zresztą polskie jednostki organizacji terytorialnej także nie mają się czego wstydzić. Ich promocja w internecie jest profesjonalna jeśli chodzi o formę i treść, regularnie prowadzona po angielsku oraz w odpowiednich miejscach. Szczególnie dobrze to wychodzi przy e-promocji turystycznej oraz tzw. turystyki medycznej (zachęcanie pacjentów z innych państw, aby przyjechali do danego miejsca, podjęli tam leczenie lub dokonali zabiegu, a przy okazji odpoczęli i pozwiedzali. Pod tym względem jesteśmy, obok Tajlandii, liderami efektywnej promocji internetowej na świecie.

 Komentarze

 Patrycja Strzemieniecka     26 czerwca 2014 12:44

michaelangelo, zajrzyj tutaj ;) http://expochart.com/publications/articles-and-reports/item/554-how-to-attract-potential-investors-through-big-trade-shows

 michealangelo     26 czerwca 2014 12:43

Witam, gdzie jest ten anglojęzyczny artykuł o promocji regionów? Nie mogę go nigdzie znaleźć

 Patrycja Strzemieniecka     14 czerwca 2014 20:07

Państwo powinno więcej inwestować ogólnie w promocję internetową, nie tylko w social media. Koszty są bardzo niskie, więc wystarczy tylko zatrudnić kreatywne osoby i voila!

 Asia Michalczyk     14 czerwca 2014 19:57

jeśli chodzi o promocję, jednostki administracyjne w ogóle nie doceniają roli Facebooka. Często albo w ogóle nie mają tam strony albo jest bardzo zaniedbana.

 Marcin Stern     14 czerwca 2014 19:56

Kto by pomyślał, że Polska jest jednym z liderów turystyki medycznej. Słyszałem, że jest dobrze, ale nie myślałem, że aż tak ;)


 Dodaj Komentarz

Zaloguj się by móc dodawać komentarze