Kilka słów o giełdach i pośrednikach reklamy internetowej

 Marek Kotelski     12 grudnia 2014 17:31

Planowałem napisać o tej sprawie już wcześniej, ale jak zwykle różne bieżące problemy spowodowały, że niestety zapomniałem. Przypomniał mi o tym list od Czytelnika bloga, który zadał parę ogólnych pytań dotyczących tego zagadnienia. Chodzi właśnie o giełdy reklam internetowych i działających na nich aktywnie pośredników między reklamodawcami a właścicielami powierzchni reklamowej w sieci. Przede wszystkim zaś co z tego wynika dla zwykłego użytkownika, klienta chcącego zorganizować promocję w Internecie a także dla kogoś, kto chciałby po prostu zarabiać na e-reklamach.

Schemat wydaje się skomplikowany, ale tak naprawdę jest dość prosty (niniejszy opis celowo upraszcza pewne kwestie). Istnieją duże i mniejsze sieci reklamowe, które pośredniczą między klientami (którzy chcą kupować reklamy dla swoich produktów / usług) a właścicielami stron www (którzy chcą sprzedawać reklamy, czy ściślej: wirtualną powierzchnię pod reklamy). Sieci takie skupiają zwykle wielu (niekiedy kilka milionów) właścicieli takich stron. Najczęściej niezwykle łatwo nawiązać współpracę z daną siecią, wystarczy się zarejestrować, czemu służą rozmaite programy partnerskie, a następnie zacząć sprzedawać reklamy, czyli wyświetlać je na swojej stronie odwiedzającym. Podobnie wygląda sytuacja z chętnymi na kupno reklam. Wyznaczamy cel naszej kampanii promocyjnej w sieci, zgłaszamy się do sieci reklamowej, oni przedstawiają nam swoją ofertę i wykupujemy u nich reklamy (ściślej: u zrzeszonych u nich właścicieli stron www). Opcji kupna oraz sprzedaży reklam jest mnóstwo (np. profilowanie ze względu na kraj, wiek, preferencje, liczbę odsłon lub kliknięć, godziny wyświetleń itp.), tu podaję tylko podstawową zasadę. W ramach tego systemu, a raczej nieco obok niego, działają jeszcze giełdy reklam internetowych oraz pośrednicy (e-brokerzy, e-traderzy - nazewnictwo nie jest tu sformalizowane).

Giełda reklam to miejsce, gdzie również można kupić lub sprzedać reklamy. Sensem jej istnienia jest możliwość zarabiania na różnicach cen między poszczególnymi sieciami reklamowymi oraz największymi właścicielami powierzchni reklamowych, bo w zasadzie na takich giełdach realizowane są wyłącznie tego typu transakcje. Grający na tych giełdach potrafią sprzedać reklamy klientowi docelowemu (lub jego przedstawicielom) taniej, niż kupiłby on je bezpośrednio od danej sieci. Oczywiście nie robią tego ręcznie, tylko za pomocą wyspecjalizowanych programów komputerowych. Takich transakcji potrafią zrealizować kilkaset dziennie. Od każdej oczywiście mają albo prowizję albo zarabiają na różnicach cen (najczęściej to drugie). Codziennie także pojawiają się nowe oferty sieci reklamowych dla chcących kupić reklamy (klientów). Klient ma określone wymagania i określony budżet a różne sieci reklamowe proponują odmienne ceny za zrealizowanie kampanii reklamowej w oparciu o te wymagania. Wytrawni gracze na giełdach reklam internetowych dobrze wiedzą, jakie ceny mają poszczególne sieci dla danych wymagań reklamodawców. Poza takimi graczami istnieją także regularni pośrednicy, którzy zarabiają głównie na prowizjach. Nie obsługują oni wiele, ale najwyżej kilka transakcji dziennie, ale za to za większe stawki. Podział na graczy i pośredników nie jest wyraźny i niekiedy jedna osoba może zajmować się obiema tymi czynnościami.

Tak to wszystko działa, raz jeszcze podkreślam: w pewnym uproszczeniu. A co ma z tego klient (reklamodawca) oraz właściciel e-powierzchni reklamowej oraz zwykły internauta? Ten ostatni niewiele. Po prostu wchodzi na jakąś stronę, gdzie widzi jakąś reklamę. W zależności od ustawień prywatności jego przeglądarki (np. cookies) i systemu (np. timestamps) reklamy mogą być dość mocno spersonalizowane - oznacza to tyle, że reklamodawcy wiedzą o nim dość dużo. Najczęściej taka osoba nie jest w ogóle świadoma istnienia giełd reklam. Za to z punktu widzenia klientów - kupujących reklamy, giełdy reklam to zjawisko naprawdę pozytywne. Sprzyjają one rozwijaniu się konkurencji i spadkowi cen, dzięki nim mogą oni również realizować taniej swoje potrzeby w zakresie e-promocji. Jeśli chodzi o właścicieli stron www (powierzchni reklamowej w sieci), to relacje te są już bardziej złożone. Dzięki funkcjonowaniu giełd reklam oraz pośredników, mają lepszą możliwość sprzedawać reklamy (miejsce na reklamy) na swoich stronach. Po prostu łatwiej im dotrzeć do potencjalnie zainteresowanych. Z drugiej strony, jak już napisałem wcześniej, cały ten system wymusza dość znaczny spadek cen e-reklam. Generalnie jednak, na dłuższą metę, giełdy reklamy internetowej są prawdziwym błogosławieństwem dla całego rynku. Ich działalność prowadzi do premiowania najpopularniejszych i najlepszych stron oraz wymusza pewne standardy w reklamie (np. wiele sieci reklamowych stawia wymagania swoim partnerom - właścicielom stron www, co do jakości prezentowanych na nich treści oraz klientom, co do jakości prezentowanych reklam).

Miałem okazję już kiedyś podnosić kwestię przyszłości rynku reklamy w sieci. Naturalnie jest to rynek wyjątkowo dynamiczny oraz stosunkowo nieprzewidywalny w dłuższej perspektywie. W związku z tym wspominałem, że nie wiadomo jak się rozwinie w ciągu najbliższych paru lat. Prognozowałem dominację urządzeń mobilnych i treści dostosowanych właśnie do nich. Oczywiście podtrzymuję to, co wówczas napisałem. Podejrzewam natomiast, że giełdy reklamy internetowej będą odgrywać coraz większą rolę w całym sektorze e-promocji. Jeszcze bardziej się wyspecjalizują i powstanie wokół nich duża społeczność, powiązana gęstą siecią współzależności, jak to obecnie ma miejsce na tradycyjnych giełdach. Prędzej czy później wkroczą także szeroko na rynek krajowy, chociaż oczywiście już teraz podmioty z Polski działają na różnych giełdach reklam.

PS Wszystkich Czytelników, którzy przesłali mi swoje pytania w ostatnim tygodniu drogą mailową informuję, że odpowiem dopiero za parę dni (prywatnie, również przez e-mail). Wypadł mi niespodziewanie dość długi wyjazd służbowy. Przepraszam Was za tę zwłokę.

 Komentarze

      23 grudnia 2014 21:33

Ciekaw jestem jak wyglada sytuacja na gieldach reklam internetowych w Polsce i za granica... Ktos wie gdzie moge znalezc takie porownanie?

 Jacek Markows     23 grudnia 2014 21:30

Owszem, sa programy ktorymi mozna zablokowac niektore reklamy ("adblocks") ale wiele stron www wprowadza takie zasady, ze nie mozna wyswietlic niektorych materialow jezeli ma sie tego typu funkcje wlaczona.

 Katarzyna Majewskaa     23 grudnia 2014 21:28

Teraz te wszystkie "adblocki" staja sie bardzo popularne, bo uzytkownicy zwyczajnie maja dosc nadmiaru reklam. Wiec w sumie nie wiem czy w przyszlosci bedzie mozna tyle zarobic na tego typu gieldach...

 Jacek Markowsko     23 grudnia 2014 21:07

Dzieki za jasne przedstawienie sytuacji :) Od dawna czekalem na jakis dobry, prosty post wlasnie na ten temat.


 Dodaj Komentarz

Zaloguj się by móc dodawać komentarze