Mam kapitał i co teraz? 4 najczęściej popełniane błędy w dysponowaniu funduszami

 Ania L.     21 lipca 2014 19:49

"Pieniądze to nie wszystko" - to chyba jedno z popularniejszych powiedzeń nawiązujących do tematyki finansowej. Nie zagłębiając się w jego rozmaite znaczenia, zwracam uwagę, że w świecie start-upów ma ono swój specyficzny sens. Sens ten sprowadza się do problemu, przed którym stają początkujący przedsiębiorcy, którzy... zdobyli kapitał na rozwój swojego przedsięwzięcia. Tak, to jest pewien paradoks. Większości rozpoczynających swoją przygodę ze start-upami wydaje się bowiem, że najważniejsze a zarazem najtrudniejsze zadanie, jakie ich czeka, to właśnie zdobycie kapitału na rozwój. Tymczasem nierzadko ten etap udaje się przejść całkowicie bezboleśnie, niekiedy w wyniku zarówno dobrej organizacji projektu, jak i przysłowiowego łutu szczęścia (o czym pisałam szerzej poprzednim razem). Wówczas pojawia się kwestia, będąca tematem moich dzisiejszych rozważań, czyli pytanie: co dalej? - gdy już uda się zdobyć środki finansowe na uruchomienie start-upu. 

Nie jest tajemnicą, że często brak spójnej wizji dysponowania kapitałem wpędza firmę w poważne kłopoty, którym trzeba następnie stawić czoła, a w najgorszym razie kończy się jej bankructwem. Główną przyczyną zaistnienia takiej sytuacji w przypadku start-upowców jest to, że po pierwsze nie posiadają oni wystarczającego doświadczenia czy obycia biznesowego, a po drugie euforia spowodowana zdobyciem środków finansowych na rozwój przedsięwzięcia utrudnia im racjonalną ocenę sytuacji i przygotowanie oraz wdrożenie sensownego planu działania. Zagadnienie to jest naprawdę złożone i nie sposób podać tu prostej odpowiedzi, czy też instrukcji postępowania wówczas, gdy etap zabiegania o kapitał mamy już za sobą. Mimo to jednak, można przedstawić krótką listę "najpopularniejszych" błędów, popełnianych przez świeżo upieczonych przedsiębiorców, którzy otrzymają upragnione wsparcie finansowe z jakiegoś źródła. I chociaż naturalnie nieco inaczej dysponuje się kredytem bankowym a inaczej pieniędzmi od anioła biznesu czy z funduszu venture capital, to zasadzki czyhające na kapitałobiorcę są podobne. A zatem przyjrzyjmy się takim błędom.

Błąd nr 1:  Wyposażenie kosztem istoty projektu

Ten problem dotyka naprawdę wielu. Polega on na skupienie się na wydatkach niezwiązanych bezpośrednio z projektem (z jego istotą), a co za tym idzie, nie przyczyniającym się do jego rozwoju. Ktoś mógłby powiedzieć, że ten błąd to przewaga formy nad treścią (w tym wypadku treścią tych wydatków). Klasyczny przykład to wynajęcie drogiego, ale wystawnego biura i zakup do niego luksusowych mebli, drogiego sprzętu komputerowego i zatrudnienie atrakcyjnej sekretarki za połowę pozyskanego kapitału. Oczywiście priorytetem powinien być zakup środków niezbędnych do produkcji towaru bądź świadczenia usługi, bo ten element jest decydujący w osiągnięciu przyszłego zysku i zwrotu inwestycji. Czyli najważniejsze, aby linia produkcyjna była efektywna, natomiast biuro może posiadać niższy metraż oraz standard i być zlokalizowane w mniej reprezentacyjnej części miasta, sekretarka zaś może wyglądać mniej efektownie (w tym wypadku zresztą powinny się liczyć tylko kompetencje, co ma również niebanalne znaczenie przy projekcie mocno nastawionym na rozwój). Wbrew pozorom przyczyną omawianego błędu nie jest zwykle próżność początkujących przedsiębiorców, tylko "syndrom wyposzczenia" - jak to humorystycznie określa mój znajomy - czyli chęć udowodnienia samemu sobie, że wreszcie, nieraz po dłuższych okresach wyrzeczeń, jest się już prawdziwym biznesmenem ze wszystkimi zewnętrznymi oznakami, charakterystycznymi dla tej profesji.

Błąd nr 2:  Przesadna redukcja wydatków

Odwrotność błędu opisanego powyżej. Przytrafia się przede wszystkim ludziom nadmiernie oszczędnym, czy wręcz skąpym oraz ostrożnym, chociaż zdarza się również tym, którzy na co dzień racjonalnie podchodzą do kwestii finansowych. Nierzadko bowiem chęć wydawania jak najmniej z otrzymanego kapitału nie jest motywowana oszczędnością, przezornością (czy wręcz strachem przed tym, co może przynieść przyszłość, w domyśle: przed utratą płynności finansowej), ale zwykłym - źle pojętym - szacunkiem dla pozyskanych środków finansowych. Prowadzi to do sytuacji, w której wydajemy zbyt mało, przez co cierpi nie tylko efektywność naszego projektu (odłożone wydatki i tak trzeba będzie kiedyś ponieść, zakupione środki tanie, ale niskiej jakości, trzeba będzie wymienić czy serwisować itp.) ale i my sami - przez stres oraz zbyt niską jakość wyposażenia, jakim się otaczamy i jakie wykorzystujemy. Pamiętać więc trzeba, że błędy 1 oraz 2 to dwie strony tego samego medalu: nieumiejętności radzenia sobie z kapitałem przeznaczonym na rozwój.

Błąd nr 3:  Przeinwestowanie

W przeciwieństwie do powyższych błędów, w tym wypadku mamy na ogół do czynienia z generalnie racjonalnym wydatkowaniem środków, ale z kolei na zbyt wiele rzeczy, w zbyt krótkim odstępnie czasowym. Wracając do naszego przykładu urządzamy efektywnie biuro za rozsądną cenę oraz tworzymy właściwą linię produkcyjną, inwestujemy także w promocję, a gdy pierwsze zamówienia zaczynają spływać, decydujemy się na kolejną linię produkcyjną i jeszcze bardziej intensywną reklamę. Wszystko to dlatego, że chcemy jak najszybciej rozwinąć skrzydła a horyzont naszych planów zbyt szybko się poszerza. W takiej sytuacji, używając kolokwializmu, "zjadamy więcej niż jesteśmy w stanie przetrawić". Motywacja jest szlachetna: w końcu zależy nam na powodzeniu projektu i rozwoju firmy, wszystko podporządkowujemy temu jednemu celowi, jednak w praktyce ryzykujemy nie tylko utratą płynności finansowej, ale i stratami wynikającymi z braku amortyzacji środków produkcji (czy świadczenia usługi), wszak niewykorzystane moce przerobowe generują, z punktu widzenia makroekonomii, realne straty, np. składowanie.

Błąd nr 4:  Natychmiastowa gratyfikacja

O ile w przypadku błędu nr 1 problemem jest wydawanie niewspółmiernie dużo na wyposażenie i warunki pracy, kosztem istoty projektu, a w przypadku błędu nr 3 nadgorliwość w dążeniu do maksymalizacji efektywności, o tyle w opisywanej teraz sytuacji chodzi o banalną z punktu widzenia psychologii potrzebę otrzymania natychmiastowej nagrody. Trzymając się przykładu z dzisiejszego wpisu, zdecydowanie zbyt wiele kapitału przeznaczamy na swoją pensję, kosztem wszystkich innych wydatków. Tymczasem jak wiadomo, konsumpcja odłożona w czasie jest na ogół bardziej efektywna, czy mówiąc to w sposób, w jaki tłumaczy się dzieciom: możesz dostać cukierka teraz, lub poczekać do jutra i dostać trzy lub nawet całą czekoladę (aczkolwiek nie znam się na wychowywaniu dzieci, więc nie wiem czy z punktu widzenia pedagogiki jest to słuszne rozwiązanie). Błąd nr 4 cechuje ludzi niedojrzałych, wręcz czasami o mentalności dzieci, niezdolnych do odroczenia nagrody, którą sami sobie w końcu wyznaczają. Zamiast skupić się na sukcesie projektu i perspektywicznie jeszcze większej gratyfikacji finansowej, chcą już teraz "zarabiać dużo". Na szczęście błąd ten popełniany jest przez niewielki procent start-upowiczów, a ci którzy go mają ku niemu mocne inklinacje, to osoby bez przyszłości w biznesie (dla których nie powinno być w nim miejsca, ponieważ ta cecha ich osobowości jest dyskwalifikująca w ekonomii), więc w tym wypadku selekcja naturalna działa poprawnie.

Tak oto przedstawiają się cztery najczęściej popełniane błędy przez biznesmenów, którzy uzyskali kapitał i dopiero rozpoczynają swoją karierę. Jaką w miarę uniwersalna radę można im zaproponować? Przede wszystkim, zaraz po otrzymaniu środków finansowych, albo nawet jeszcze zanim to nastąpi, stworzyć  rzetelny i wiarygodny plan przyszłych wydatków. Taką listę priorytetów, która będzie konsekwentnie realizowana gdy (o ile w ogóle) uda się pozyskać kapitał. Lista ta musi uwzględniać szacowane koszty stałe (podatki i parapodatki, typu ubezpieczenie społeczne, czynsze czy pensje dla pracowników), koszty jednorazowe (zakup sprzętu i wyposażenia), ale przede wszystkim koszty produkcyjne (zakup środków niezbędnych do produkcji towaru lub świadczenia usługi) i koszty promocji. Wszystko musi się bilansować i posiadać pewien margines bezpieczeństwa (najlepiej 15%), czyli jakąś rezerwę finansową, na wypadek nieprzewidzianych okoliczności (np. nagłego wzrostu cen czy przejściowych trudności ze zbytem).

Na koniec uwaga ogólniejsza. Opisane błędy wynikają głównie z nieumiejętności gospodarowania pieniędzmi, która niestety dotyka wielu Polaków i szerzej, mieszkańców krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Złe nawyki na tym polu wynosimy z domu, nabywamy w procesie socjalizacji (szkoła, rówieśnicy), ale także czerpiąc niewłaściwe wzorce z mediów. W przypadku przymierzających się do prowadzenia działalności gospodarczej, jest to cecha bardzo niepożądana. Warto sobie uświadamiać jej istnienie i przy pomocy racjonalnego oraz analitycznego planowania, skutecznie z nią walczyć.

 Komentarze

 Weronika Łazowicz     22 lipca 2014 21:36

Racja, dawanie dziecku całej czekolady źle się kończy. Ale póki nie zje jej samo i się nie pochoruje, to nie zrozumie, że nadmiar szkodzi. Tak samo w biznesie - przeinwestowanie, o którym piszesz, wynika właśnie z tego, że ktoś chce ugryźć zbyt duży kawałek na raz.

 Sylwia Zadrożny     22 lipca 2014 21:21

Co do większej ilości cukierków dawanych dzieciom później, jeżeli powstrzymają się od zjedzenia 1 cukierka teraz, to skończyć się to może bólem brzucha, wymiotami i wieczną nienawiścią - do słodyczy i rodziców ;) A tak na serio, to natychmiastową gratyfikację w biznesie można sobie zapewniać po prostu wyznaczając sobie serię mniejszych celów do realizacji, które w sumie będą prowadziły do tego głównego.

 Jan Buczek     22 lipca 2014 21:17

Krzysztof, zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Co z tego, że wielu przedsiębiorcom nie udaje się zdobyć funduszy. Przecież oni z góry nie zakładają, że poniosą tu porażkę. Popracuj trochę nad logiką wypowiedzi :)

 Patrycja Strzemieniecka     22 lipca 2014 21:11

Szczególnie często zauważyłam błąd nr 1. Ludziom wydaje się, że muszą mieć ful wypas sprzęt a przecież na Windowsie 95 można pracować.

 Krzysztof Śniadecki     22 lipca 2014 21:05

Aniu, piszesz, że etap zdobywania funduszy często przechodzi się bezboleśnie. To nieprawda :P Szkopuł tkwi właśnie w tym, że wiele spółek w ogóle go nie przechodzi, dlatego kwestia, co zrobić z pozyskanymi funduszami znajduje się wyłącznie w sferze planów i marzeń ;)


 Dodaj Komentarz

Zaloguj się by móc dodawać komentarze