Praca rozwijająca, praca taktyczna

 Mariusz Mol     15 czerwca 2015 09:11

Problem gdzie, w jaki sposób oraz jakiej pracy szukać dotyczy zarówno rozpoczynających swoją przygodę zawodową ludzi młodych, jak i tych w nieco bardziej zaawansowanym wieku, którzy jednak postanowili coś w swoim życiu zmienić. Pochylimy się dzisiaj nad tym zagadnieniem. Tym bardziej, że Czytelnicy zarzucają mi od jakiegoś czasu, że ostatnio skupiłem się na problemach typowo biznesowych i ekonomicznych, pozyskiwaniu inwestycji, promocji, budowie sieci kontaktów (networkingu), a zupełnie zapomniałem o starym, dobrym coachingu. Już się poprawiam i dzisiaj będzie temat klasycznie szkoleniowy, nawiązujący bezpośrednio do rozwoju osobistego.

O wyborze i poszukiwaniu pracy napisano już bardzo wiele. Trudno wymyślić coś oryginalnego. Można jednak pogrupować rozmaite fakty w taki sposób, żeby stały się inspirujące. Zacznijmy więc od garści banałów. W innej sytuacji jest absolwent szkoły średniej lub studiów, w innej zmieniający pracę 30-latek, w innej zwolniony 50-latek a w jeszcze innej aspirujący przedsiębiorca, któremu niestety nie wypalił projekt biznesowy. Każdy musi, uwzględniając realia rynkowe, poszukiwać pracy, która by pasowała do jego charakteru, wiedzy, doświadczenia i kwalifikacji, a zarazem była w miarę dobrze płatna i ciekawa. Niektórzy dodają również, że praca powinna być ogólnie rozwijająca. Skupmy się przez chwilę na tym ostatnim punkcie.

Co to znaczy " praca ogólnie rozwijająca"? Dla mnie jest to zajęcie, które uczy nas wartościowych rzeczy zarówno na gruncie zawodowym oraz prywatnym. Dzięki niej zdobywamy cenne doświadczenie, doskonalimy się pod wieloma względami i stajemy się coraz efektywniejsi. To jest moja definicja, z którą chyba nikt specjalnie by nie polemizował. Oczywiście trzeba zaznaczyć tutaj, że są rozwijające prace, które jednak skupiają się wyłącznie na bardzo wąskim wycinku rzeczywistości. Nie ma mowy wówczas o "doskonaleniu się pod wieloma względami", ale za to "zdobywamy cenne doświadczenie" i "stajemy się coraz efektywniejsi" w tej jednej dziedzinie, co jest prostą drogą do osiągnięcia poziomu eksperckiego i wysokiej specjalizacji. Czy zaś praca specjalistyczna jest zawsze automatycznie rozwijająca? To już problem bardziej złożony. Moim zdaniem tylko do pewnego stopnia, co naturalnie nie czyni jej w żadnym wypadku mniej ważnej (w wielu wypadkach jest wręcz przeciwnie).

Nie każdy musi i powinien wykonywać taką pracę ogólnie rozwijającą. Nie w każdych warunkach będzie ona wyborem optymalnym. Wielu ludzi całkiem sensownie zdecydowałoby się raczej na dobrze płatną, ale wąsko-specjalistyczną i nieco rutynową pracę, niż na tą bardziej ekscytującą i wszechstronnie rozwijającą. Wybór taki byłby podyktowany nie tylko preferencyjnymi warunkami finansowymi tej pierwszej, ale także chęcią stabilizacji, postawieniem na ekspercki rozwój zawodowy, przymiotami osobowości itp. Warto pamiętać o takich niuansach, gdy myślimy o karierze - zarówno naszej, jak i w bardziej abstrakcyjnym kontekście.

Wracając do ludzi w różnych sytuacjach życiowych i wyborów zawodowych, które przed nimi stoją, zwróćmy uwagę na fakt, że dla pewnej części z nich, szczególnie tych młodych "u progu kariery", pierwsza ani nawet dziesiąta z kolei praca nie będzie tą ostatnią. Pomijając jakże istotne uwarunkowania indywidualne, można zaryzykować hipotezę, że dla relatywnie licznej grupy ambitnych i aktywnych ludzi w wieku na ogół do 35-ego roku życia, praca jest wyłącznie koniecznością ekonomiczną. Nie wiążą z nią zatem wspomnianego rozwoju, co wydawać się może w tym wypadkiem działaniem nonsensownym. Wcale jednak być tak nie musi! W ten oto sposób przechodzimy do drugiego zagadnienia, o jakim chciałem się wypowiedzieć.

Dwa lata temu poznałem w Amsterdamie Krzyśka - trzydziestodwulatka, który przebywał w Holandii od kilku miesięcy i pracował w hotelu przy sprzątaniu pokoi. Mało ambitne zajęcie, raczej niezbyt rozwijające, ale jak się okazało całkiem nieźle płatne i wbrew pozorom mało absorbujące czasowo. Pracując 5-6 dni w tygodniu po te 8 godzin, Krzysiek był w stanie nie tylko żyć i odkładać sobie jakieś pieniądze, ale po pracy miał całkiem sporo czasu dla siebie. Wykorzystywał go na pracę nad własnym start-upem. Wcześniej w Polsce próbował aż sześć razy realizować rozmaite projekty biznesowe, jednak bez powodzenia. Kończyło się to stratami finansowymi, zmarnowaną energią oraz czasem. Pozostało oczywiście bezcenne doświadczenie. Naturalnie pojawiło się również zniechęcenie i frustracja - dość typowe uczucia po serii porażek trwających dość długo (w tym wypadku można rzecz, że od zawsze, od początku kariery zawodowej). Aby przezwyciężyć apatię, Krzysiek zdecydował się na wyjazd zagranicę i prostą, chociaż wymagającą dokładności i ciężką, pracę fizyczną, która jednak nie obciążała go psychicznie. Był to bardzo dobry wybór, bo dzięki niemu wolne chwile mógł przeznaczać na swój kolejny pomysł biznesowy, przy okazji zbierając (zarabiając) na ten cel fundusze. W momencie gdy się poznaliśmy, Krzysiek przewidywał, że potrzebuje jeszcze około roku aby dokończyć swój projekt a zarazem oszczędzić wystarczająco dużo, aby mógł go zrealizować (wdrożyć). Innymi słowy zakładał, że jeszcze przynajmniej rok popracuje w tym samym miejscu.

Nie wiem jak się skończyła historia Krzysztofa, bo straciłem z nim kontakt po moim wyjeździe z Niderlandów, ale w gruncie rzeczy nie ma to tu większego znaczenia. Jego przypadek dobrze obrazuje zjawisko, które określam mianem "pracy taktycznej", czyli prostego zajęcia, dzięki któremu można się utrzymać a nawet coś odłożyć a jednocześnie nie angażującego mocno psychicznie, dzięki temu w czasie wolnym można skupić się na ambitniejszych planach.  Niektórzy mówią, że jest to praca "na przeczekanie" albo "tymczasowa", z czym ja się z kolei nie zgadzam, ponieważ terminy te nie kojarzą się dzisiaj dobrze a poza tym określa się na ogół nimi jednak coś innego. Warunkiem, aby dane zajęcie nazwać pracą taktyczną, jest posiadanie i realizowanie jakiegoś ambitniejszego projektu poza nią. Taka praca służy kilku celom: zarobkowi, zdyscyplinowaniu, nauce organizacji czasu wolnego i selekcji priorytetów (np. spędzić czas po pracy z piwem przed komputerem, czy lepiej rozwinąć swoje planowane przedsięwzięcie). Nie musi to być koniecznie praca ciężka fizycznie. Inny mój znajomy, również po większej porażce biznesowej, zanim przystąpił do kolejnej próby, przez dwa lata pracował jako ochroniarz. Miał dużo czasu na przemyślenia a nawet zajmowanie się w trakcie pracy planowaniem przyszłej działalności, całe noce spędzał bowiem na portierni chronionego budynku. Z historii literatury znane są również przykłady wybitnych pisarzy, którzy tworzyli wybitne dzieła pracując na podrzędnych stanowiskach, np. urzędniczych. Dla większości z nich również była to praca taktyczna.

Jaka jest główna różnica między pracą taktyczną a pracą ogólnie rozwijającą? Ta pierwsza jest środkiem do celu nie mającego z nią nic wspólnego, ta druga potrafi być celem samym w sobie lub środkiem, który jednak w znacznym stopniu definiuje przyszły cel. Gdybym miał się opierać na własnych doświadczeniach to musiałbym przyznać, że poznałem znacznie więcej osób, które miały w swoim życiorysie epizody związane z pracą taktyczną niż z ogólnie rozwijającą. Ale jednocześnie dodałbym, że miałem także okazję spotkać parę osób, które dzięki tym drugim znalazły swoje prawdziwe powołanie w życiu, nauczyły się bardzo wiele i po prostu zdecydowanie zmieniły się na lepsze. W pracy taktycznej byłoby to nie od osiągnięcia. Polecam wszystkim, szczególnie tym, których problem zmiany lub znalezienia pierwszej pracy szczególnie dotyczy, głębokie przemyślenie tej kwestii. Dobrze jest wiedzieć, czego tak naprawdę się chce i oczekuje od własnej aktywności zawodowej.

 Komentarze

 KarlaWww     16 czerwca 2015 12:50

Podobnie rzecz się miała w przeszłości z wieloma artystami, którzy nie byli w stanie wyżyć ze sztuki. Na przykład znany holenderski mistrz Jan Steen pracował w browarach i tawernach, gdzie wiele scen z życia miejscowych inspirowało go do tworzenia humorystycznych dzieł malarskich, w których wyraźnie wybija się doskonały zmysł obserwacji.

 Mirosław Nowak     16 czerwca 2015 12:49

Co do wybitnych literatów trudniących się na co dzień pracą taktyczną, to doskonałym przykładem jest tutaj T.S. Eliot, czołowy poeta modernizmu, autor znanego chyba na całym świecie Wasteland. Na co dzień T.S. Eliot pracował jako urzędnik w banku.

 Julia Glinka     16 czerwca 2015 12:48

W dzisiejszych czasach w krajach rozwiniętych ludzie odwykli od obowiązków i coraz częściej chcą, aby wszystko było dla nich przyjemnością - również praca. Problem pojawia się wówczas, gdy okazuje się, że prowadzenie cukierni to nie tylko dekorowanie ciast w różowo-białym fartuszku z falbankami, ale również nudne rozliczenia finansowe do późnych godzin nocnych, konieczność użerania się z kontrahentami...

 Monika Mansfeld     16 czerwca 2015 12:48

Mój znajomy zrezygnował z pracy w korpo, aby otworzyć własne studio fotograficzne i jak na razie nie narzeka. Niemniej jednak miał mnóstwo kontaktów w tej branży i nie startował od zera. Jego pierwsza praca była czysto "taktyczna".

 Ignacy     16 czerwca 2015 12:47

Praca rozwijająca, tzn. oparta na rzeczywistych zainteresowaniach, może w krótkim czasie przekształcić się w pracę taktyczną. Dlaczego? Po prostu dlatego, że pasja nagle staje się nużącym obowiązkiem - pracą :)


 Dodaj Komentarz

Zaloguj się by móc dodawać komentarze