Start-up na starość

 Ania L.     24 września 2014 19:49

Dzisiaj trochę poteoretyzuję. Pomysł na ten temat przyszedł mi zupełnie spontanicznie. Wiele osób nie lubi określenia "starość", preferują rozmaite zamienniki typu "wiek dojrzały" czy "trzeci wiek" albo nawet "jesień życia", ale ja należę do osób, które wolą nazywać rzeczy po imieniu. Zainspirowała mnie zresztą konferencja poświęcona przedsiębiorczości 50+, o której wspominałam w poprzednim wpisie. 50 lat trudno uznać za starość, przynajmniej w obecnych czasach i na naszej szerokości geograficznej, ale takie osoby również włączam do tego tematu. Cóż, takie jest już wilcze prawo bloggera. Ogólnie rzecz biorąc, chciałabym napisać o przedsiębiorczości osób w wieku 50-ciu, 60-ciu, 70-ciu lat i starszych. Może zresztą termin "starszy" brzmi lepiej niż "stary" a jest równie dokładny, więc będę używała go częściej w dzisiejszej notce.

Jak wiadomo wiek 50-67 lat jest w Polsce określany jako "przedemerytalny". Ludzie w tym wieku raczej już nie ryzykują, starając się dotrwać na swojej posadzie do emerytury. Ta grupa osób traktowana jest szczególnie także przez prawodawcę, najczęściej to właśnie im przysługują tzw. "emerytury pomostowe", one podlegają szczególnej ochronie przed zwolnieniem w państwowych zakładach pracy, do nich skierowane są też liczne inicjatywy aktywizujące, zwłaszcza zawodowo (pomijam tu typowo polską patologię w rodzaju wcześniejszych emerytur, np. mundurowych czy górniczych) . Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy taka osoba przejdzie na emeryturę. Wówczas dysponuje na ogół dużą ilością wolnego czasu oraz relatywnie mniejszymi środkami finansowymi, w porównaniu do swojej ostatniej pensji. Biorąc to pod uwagę, trudno traktować obie grupy "starych" jednakowo. Jedni czekają do emerytury, drugim jest już wszystko jedno. Tak sytuacja wygląda od strony statystyki i badań socjologicznych. Naturalnie realne życie nie da się opisać w taki uproszczono-uśredniony sposób.

Istnieje wiele przykładów, gdy osoby pięćdziesięcioletnie, całe życie pracujące wcześniej na mało ambitnych i niewymagających myślenia posadach państwowych (np. jako urzędnicy, czy ogólnie zatrudnieni w przedsiębiorstwach państwowych ), na tzw. "ciepłych posadkach", rezygnowali nagle z takiej pracy i stabilizacji, którą zapewniała i zakładały własne firmy od postaw. Rozkręcały biznesy i odnosiły sukces. Oczywiście spektakularnych porażek również nie brakowało. Mało tego. Znane są przypadki osób sześćdziesięcioletnich, które dosłownie na kilka lat przed emeryturą próbowały sprawdzić się jako przedsiębiorcy, z różnym skutkiem jak zwykle. Natomiast całkiem liczną grupę stanowią emeryci - przedsiębiorcy, osoby pod siedemdziesiątkę i które siedemdziesiąte urodziny miały już kilka lat temu. Ich jest najwięcej. Na drugim miejscu są pięćdziesięciolatkowie a na ostatnim osoby w bliskim wieku przedemerytalnym (60-67).

Co jest atutem osób starszych? Bez wątpienia doświadczenie życiowe. Poza tym, spokój i opanowanie (chociaż to zależy też od charakteru), umiejętność kalkulacji i trzymania się ziemi, czyli brak emocji i realizm w myśleniu, a także skłonność do praktycznego podejścia do spraw zawodowych. Co jest ich minusem? Niechęć do ryzyka, mniejsza od młodych dynamika, gorsze rozeznanie we współczesnej technologii i trendach, uprzedzenia, stereotypy a nawet zabobony, niekiedy utrudniające prowadzenie biznesu. Nie muszę chyba dodawać, że znowu generalizuję, ale to jest przecież nieuniknione. Wiadomo - nie wszyscy starsi ludzi są tacy, jak ich opisałam. Z konieczności uśredniam tu wzorzec osobowości dla tej grupy wiekowej.

Pojawia się zatem pytanie, czy starsze osoby startują w tym wyścigu biznesowym z gorszej pozycji w stosunku do młodych? Czy jest im trudniej jeśli chodzi o zakładanie i prowadzenie firmy? Nawet jeśli odpowiedź brzmi: w naszych warunkach raczej tak, to nie jest to pozycja o wiele gorsza. Jak zwykle, największą rolę grają cechy indywidualne. Do tego dochodzą też umiejętności, wykształcenie, doświadczenie i praktyka życiowa oraz otoczenie i środowisko. Na przykład wiadomo, że na ogół łatwiej jest uruchomić i prowadzić biznes w dużym mieście niż w małej miejscowości, podobnie jak łatwiej będzie komuś, kto z wykształcenia i praktyki jest elektronikiem czy germanistą, niż komuś kto skończył pedagogikę albo polonistykę. Niemniej jednak w tym wypadku te same czynniki dotyczą zarówno starszych, jak i młodszych przedsiębiorców.

Starsi ludzie rozpoczynający swoją przygodę ze start-upami, z przedsiębiorczością czy z biznesem, mogą liczyć na różnoraką pomoc. Skierowane są do nich rozmaite programy unijne, krajowe, samorządowe oraz z organizacji pozarządowych. Ich doświadczenie i spokój przydają się w kontaktach z kontrahentami i współpracownikami. Sam zaś fakt, że pomimo wieku zdecydowali się założyć firmę, motywuje ich zwykle mocniej niż ludzi młodych, dla których nie jest to wielkie wyzwanie. Tej motywacji nie należy nie doceniać. A problem z nauką nowych technologii i ze zrozumieniem współczesnych trendów społecznych? Wszystkiego można się nauczyć, tylko oczywiście w starszym wieku wymaga to więcej czasu i cierpliwości, co nie ma jednak dużego znaczenia biorąc pod uwagę ostateczny efekt.

A gdy jest się już na emeryturze i nadmiar wolnego czasu jest problemem, wówczas zapał do pracy (szczególnie, gdy jest się samotnym), połączony z gotowością poświęcenia jej mnóstwa czasu (a czas to pieniądz...) i brakiem pośpiechu, stają się czynnikami dającymi przewagę nad młodą konkurencją. 

Czasami starsze osoby zakładające start-upy mają też znakomite pomysły. Z dwoma zetknęłam się osobiście. Pan inżynier, pracując całe życie w dużej (dawniej państwowej, później sprywatyzowanej) firmie elektrotechnicznej, zaobserwował wiele elementów procesu produkcji i serwisowania sprzętu, które łatwo można byłoby usprawnić, uczynić bardziej efektywnymi. Jako praktyk przez lata się nad tym zastanawiał, gdy przeszedł w końcu na emeryturę, opatentował dwa wynalazki - usprawniające (racjonalizujące) ową produkcję i serwis, stworzył prototypy, wdrożył produkcję i zaczął je sprzedawać w Polsce i w Europie. W ciągu czterech lat został milionerem, mimo, że przez całe życie zarabiał niewiele więcej niż średnia krajowa. Drugi przykład. Pani 55-letnia, przepracowała 25 lat na poczcie, mimo że z wykształcenia była tłumaczką włoskiego. Odeszła ze swojej stabilnej, ale śmiertelnie nudnej pracy i założyła biuro tłumaczeń, w którym zdecydowała się dać szanse osobom tak, jak ona po pięćdziesiątce, które albo straciły pracy albo szukały dodatkowego źródła dochodu. Pani dostała dofinansowanie unijne, zatrudniła kilku doświadczonych tłumaczy w podobnym wieku i starszych, odnosząc przy tym sukces. Jej firma znalazła swoją niszę. Usługi były (i są nadal) realizowane na wysokim poziomie, dokładnie, tylko nieco wolniej, ale przy tym taniej niż u konkurencji. (Szczegółów w obu wypadkach nie mogę podać, wiąże mnie tajemnica zawodowa).

Warto! Warto będąc starym postawić na start-up, jeśli decyzja jest przemyślana i towarzyszy jej odczucie w formie pytania retorycznego, że jeśli nie teraz, to kiedy...? Może na początku jest trudniej, niż gdy jest się młodym, ale podobno (a potwierdzają to liczne historie osób, którym się udało), sukces na starość bywa większym powodem do radości, niż za młodych lat. Pieniądze przydają się zawsze, zmienia się tylko struktura wydatków, a leki stają się ważniejsze niż randki. Jak jest naprawdę - nie wiem, przede mną jeszcze ten etap życia, ale chciałabym będąc blisko emerytury ciągle tak właśnie myśleć. Zakładając, że w ogóle emerytury będą wypłacane za te 30 lat.

 Komentarze

 Lucjan Marzec     03 października 2014 11:37

Osobiście współpracuję z wieloma starszymi osobami - często są to osoby które naprawde dużo mogą wnieść, np. spokój i właśnie doświadczenie. Dobrze jest połączyć pracę starszych osób z młodszymi, którzy mają zazwyczaj więcej pomysłów (myślę że wtedy efekt jest najlepszy jak sie da)

 Martyna Waclawek     03 października 2014 11:30

ale niestety czesto jest to wszystko niemozliwe, bo czesto brakuje oszczednosci na zalorzenie firmy (a emerytury nie sa wysokie). Nie jest tak latwo dostac fundusze unijne :/

 Mariusz Boron     03 października 2014 09:19

Moja znajoma mając 65lat założyła firmę. Przyznaje że wpierw było jej trodno opanować niektóre technologie, komputery itp. ale bez przesady. Dobrze jej idzie, spełnia się w tym co robi i widać że wie o danym zawodzie więcej niż wiele młodszych osób... Uważam że jej główną zaletą jest właśnie fakt że posiada mnóstwo doświadczenia i potrafi się odnalezc w wielu sytuacjach bo dużo już przeszła. Na jej przykładzie widzę że często młodsi ludzie GORZEJ radzą sobie ze stresem lub kryzysami w start-upach

 Aleksandra Vu Kim     03 października 2014 08:36

Panuje stereotyp że starszym trudniej np.uczyć się języków lub innych nowych umiejętności. Dokładnie tak jak napisałaś - to nie jest tak że NIE MOGĄ się tych rzeczy nauczyć. Poprostu idzie im wolniej, ale skoro i tak mają dużo czasu to jakie to ma znaczenie? Efekt może być taki sam jak u młodego człowieka...

 Tadeusz Swiderski     03 października 2014 08:23

Osobiście znam Pana który w wieku 80 lat codziennie chodzi na siłownie - często mam wrażenie że jest o wiele bardziej wysportowany od osób młodszych o 30 lat... Wszystko jest możliwe!

 Anna Kalińska     03 października 2014 08:19

Wiek nie powinien ograniczać ludzi. Myśle że ogólnie trzeba o tym więcej mówić i dawać więcej przykładów żeby starsi ludzie zobaczyli że rzeczywiście tak jest.


 Dodaj Komentarz

Zaloguj się by móc dodawać komentarze