"Wiem lepiej niż mój szef" - 10 fałszywych przeświadczeń pracowników

 Mariusz Mol     23 stycznia 2015 08:21

Dzisiaj będę mocno prowokował, ale za to w słusznej sprawie. Spróbuję zmotywować leniwych i uświadomić ignorantów. Przede wszystkim zaś wyjaśnić zarządzającym zasobami ludzkimi, skąd się biorą częste nieporozumienia na linii przełożony - podwładny i jak się mentalnie bronić przed roszczeniowymi postawami innych. Będzie miejscami brutalnie, dla niektórych niezbyt miło, ale cóż... Taka też jest rola coacha, powiedzieć prawdę prosto w oczy, wstrząsnąć kursantem, wyrwać go z jego strefy komfortu, nawet gdy ta strefa dotyczy wyłącznie sfery przekonań. Na początek jednak krótki wstęp.

Parę godzin temu zakończyłem dziesiątą (i na razie ostatnią) już z rzędu sesję coachingu biznesowego z pewnym menadżerem, pracującym w dużej korporacji, działającej głównie w branży spożywczej. Spotykaliśmy się przez ostatni miesiąc, głównym zaś jego problemem kursanta były relacje z podległymi mu pracownikami. W największym skrócie: podwładni wykazywali mocno roszczeniowe postawy, co psuło atmosferę w zespole i odbijało się na efektywności  pracy. To chyba jedno z najbardziej typowych zagadnień, z jakimi spotykam się wśród swoich klientów. Zresztą myślę, że w ogóle do większości coachów biznesu w tej właśnie sprawie zwracają się osoby na stanowiskach kierowniczych. Właściwe relacje pracodawca - pracownik (przełożony - podwładny), należą przecież do absolutnie kluczowych elementów zarządzania i mają niebanalny wpływ na osiąganie wyznaczanych celów biznesowych.

Wracając jednak do moich sesji z tym panem, muszę przyznać, że skłoniły mnie samego do wielu ciekawych przemyśleń, a przede wszystkim uporządkowania mojej wiedzy w tym zakresie. Dzięki temu dobitnie uświadomiłem sobie, na przykład, że istnieje pewien zbiór fałszywych przekonań (nawet jeśli żywiący je sami nie dońca w nie wierzą), który jest dość powszechny wśród pracowników, szczególnie tych na stanowiskach niesamodzielnych. Tak gwoli ścisłości dodam, aby nie wdawać się tu w głębsze dywagacje, że istnieją stanowiska kierownicze (menedżerowie), samodzielne (specjaliści / wolne zawody) oraz właśnie niesamodzielne (zdecydowana większość pracujących). Poniżej prezentuję uproszczoną listę takich właśnie nieprawdziwych sądów, które łączą zdecydowaną większość osób aktywnych zawodowo, niezależnie od wieku i branży, należących do tej ostatniej grupy.

Mój komentarz do danego stwierdzenia, nie ukrywajmy, że bardzo jednostronny i nieco złośliwy, niech będzie argumentem dla wszystkich pracodawców, którzy mają problem z bezzasadnie krnąbrnymi podwładnymi. Oczywiście takich argumentów, a przynajmniej w takiej formie, używać nie należy. Służyć one mają, poza aspektem poznawczym, wyłącznie wyrobieniu sobie koniecznej w działalności menedżerskiej odporności na absurdalne postawy roszczeniowe pracowników. A zatem oto owe 10 fałszywych przeświadczeń.

1. "Wiem lepiej niż mój szef jak należy prowadzić firmę."

Nieprawda, nie wiesz. Tak Ci się tylko wydaje z perspektywy twojego ograniczonego stanowiska pracy. Jesteś odpowiedzialny za bardzo niewiele. Codziennie masz do wykonania konkretne zadania, zwykle dość proste. Nie masz pojęcia o złożoności procesu, jakim jest prowadzenie nawet niewielkiej działalności gospodarczej. Dlatego być może twój szef sprawia czasem wrażenie, jakby był niezdecydowany, ostrożny, niekompetentny itp. Dzieje się tak z prostego powodu: on musi objąć swoim umysłem znacznie więcej niż ty. Ponosi zdecydowanie większą odpowiedzialność, ma na ogół większą wiedzę i doświadczenie od ciebie. Przestań więc wyobrażać sobie, że byłbyś lepszy od niego. Gdyby tak miało być, to nie pracowałbyś tam, gdzie obecnie pracujesz, tylko rozwijał się zawodowo w inny sposób.

2. "Gdybym otworzył taką samą firmę, osiągnąłbym większy sukces niż mój pracodawca."

Nieprawda, nie osiągnąłbyś. A jeśli uważasz, że jest inaczej, to na co czekasz? Każda działalność gospodarcza wiąże się z ryzykiem. Nie zdajesz sobie sprawy, jakie ryzyko ponosi twój obecny pracodawca, jak trudno jest zdobywać klientów, osiągać zysk itp. Właśnie tego elementu, jakim jest ryzyko w biznesie nie potrafisz docenić. Twoje ograniczone podrzędnym stanowiskiem wiedza oraz doświadczenie są zbyt mała, aby móc się poważnie wypowiadać w takich sprawach. Dlatego wątpliwe abyś sam kiedykolwiek osiągnął sukces w jakimkolwiek biznesie. Twoja "aktywność" na tym polu ogranicza się do bezsensownego narzekania i bezzasadnych rojeń.

3. "Beze mnie ta firma by zbankrutowała."

Nieprawda, działałaby tak samo, jak do tej pory. Twoja obecna pozycja jest o wiele niższa niż to sobie wyobrażasz. Jej wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa jest niewielki. Nie posiadasz żadnej szczególnej wiedzy, nie masz żadnych szczególnych umiejętności, nie przejawiasz wyjątkowych zdolności w żadnym zakresie, nie dysponujesz żadnym szczególnym doświadczeniem, które mogłyby spowodować, że twoje odejście w jakikolwiek realny sposób zachwiałoby działalnością obecnego pracodawcy. Gdybyś odszedł, firma prosperowałaby identycznie, jak obecnie, co najwyżej trzeba by dokonać pewnych trzeciorzędnych zmian organizacyjnych w związku z wakatem na danym (mało znaczącym) stanowisku pracy, np. powierzenia i rozdysponowania twoich nieistotnych obowiązków wśród innych zatrudnionych.

4. "Gdybym odszedł, nie dałoby się / trudno by było mnie zastąpić."

Nieprawda, zastąpiono by cię momentalnie. Po pierwsze, nie ma ludzi niezastąpionych. Po drugie, są ludzie trudni do zastąpienia, ale ty do nich nie należysz i najprawdopodobniej nigdy należeć do nich nie będziesz. Twoje odejście wiązałoby się z co najwyżej tygodniowym, drobnym przeorganizowanie pracy w firmie, ktoś inny wziąłby na siebie twoje zadania. Być może trwałoby to jeszcze krócej, ponieważ średnio- i słabo-wykwalifikowanego pracownika tymczasowego można znaleźć obecnie w ciągu paru godzin. Po kilku dniach pojawiłby się ktoś na twoje miejsce na stałe. Wystarczy ogłoszenie na popularnym portalu internetowym, telefon do urzędu pracy czy nawet rzucenie hasła wśród znajomych "jest stała praca" i kilkudziesięciu kandydatów zgłasza się błyskawicznie. Wśród nich wielu bez wątpienia lepszych od ciebie.

5. "Nie szukam nowej pracy, bo czuję się odpowiedzialny za sytuacje swojego pracodawcy."

Nieprawda, nie czujesz się. To tylko twoja wymówka, aby nic nie robić w kierunku rozwoju zawodowego. Jest ci dobrze tu, gdzie obecnie jesteś, nie masz większych ambicji. Wystarczy ci to, co masz. Nie chce ci się robić nic innego, nie chce ci się tracić czasu i energii na szukanie, czegoś być może lepszego. Nie chce ci się ponosić ryzyka. Lenistwo determinuje twoją aktywność a raczej jej brak. A gdyby jakimś cudem, większym niż prawdopodobieństwo wygranej w totolotka, nagle ktoś znalazł cię, przyszedł do ciebie i powiedział "oferuję ci identyczną pracę, jak masz teraz, nic się nie zmieni, dostaniesz tylko 100 zł więcej", to nie zastanawiałbyś się nawet minuty, tylko od razu zrezygnował z zatrudnienia u obecnego pracodawcy i zostawił go.

6. "Mam tak duże doświadczenie, że bez trudu znalazłbym nową, lepszą pracę."

Nieprawda, nie masz i nie znalazłbyś. Masz przeciętne doświadczenie, które jest wypadkową przepracowanego czasu na danym stanowisku, twoich predyspozycji własnych (umiejętności. wykształcenia, zdolności - te zakładam, że są również przeciętne) oraz charakteru wykonywanej pracy. Takich jak ty są miliony na rynku pracy. Lepszych od ciebie jest również bardzo wielu. Gdybyś odszedł z obecnego miejsca zatrudnienia, najprawdopodobniej nie znalazłbyś nie tylko niczego lepszego, ale nawet porównywalnego z obecnym stanowiskiem. Tak naprawdę zresztą dobrze zdajesz sobie z tego sprawę i między innymi także dlatego nie odchodzisz.

7. "Zawsze mogę wyjechać za granicę i szybko znaleźć dobrze płatne zajęcie."

Nieprawda, nie możesz łatwo wyjechać, a gdybyś nawet to zrobił, nie znajdziesz szybko dobrze płatnej pracy. Rzeczywiście: granice są otwarte a z polskiej perspektywy praktycznie wszędzie łatwo można wyjechać (nawet jeśli obowiązują gdzieś wizy, to albo można je bez trudu zdobyć, albo nawet w miarę prosto acz nielegalnie dostać się do wymarzonego kraju). Nie zmienia to faktu, że ty nigdzie nie wyjedziesz. Nie podejmiesz tego ryzyka. Nie znasz wystarczająco dobrze żadnego języka obcego a sama wizja jego nauki cię przeraża, ze względu na czas i systematyczność oraz energię, jakie trzeba by mu poświęcić. Tak naprawdę boisz się wyzwań, nowego miejsca, nowych ludzi, niepewności zawodowej. Nie umiesz nawet wystarczająco ciężko i skrupulatnie pracować, aby być dobrym pracownikiem niewykwalifikowanym za granicą. Ale nawet jeśli pojechałbyś do innego kraju i zrezygnował z dotychczasowej prasy, to szansa na znalezienie szybko dobrze płatnej pracy jest nieduża w twoim wypadku. Po prostu są inni, bardziej zmotywowani, zdeterminowani i zwyczajnie lepsi od ciebie.

8. "Pracodawca powinien być mi wdzięczny za to, że tak długo u niego jestem."

Nieprawda, nie powinien. To ty powinieneś być mu wdzięczny za to, że tak długo cię toleruje, zamiast znaleźć kogoś lepszego i tańszego na twoje miejsce. Pracujesz tu tylko dlatego, że nie masz lepszej alternatywy. Twój pracodawca ją ma. Na twoje miejsce czekają młodsi, zdolniejsi, bardziej pracowici i wdzięczni za danie im szansy zdobycia doświadczenia i rozwinięcia się przez możliwość pracy tu, gdzie ty obecnie jesteś. Na ciebie nie czeka nikt. Najpewniej wylądowałbyś na bezrobociu lub w najlepszym wypadku znalazłbyś pracę o wiele gorszą od obecnej. Za wysoko i kompletnie nierealistycznie się oceniasz, żyjesz w świecie wyobrażeń i fantazji, tak naprawdę nie mając pojęcia o tym, jak wszystko rzeczywiście funkcjonuje.

9. "Nie szukam lepszej pracy, bo mam inne ciekawe zainteresowania i brak mi czasu."

Nieprawda, nie dlatego nie szukasz lepszej pracy i nieprawda, nie masz innych zainteresowań (jeśli naturalnie za zainteresowania nie uznajemy siedzenia przed telewizorem, picia piwa czy imprezowania w tych samych miejscach, z tymi samymi znajomymi, w ten sam sposób). Nie szukasz lepszej pracy, bo po prostu ci się nie chce, boisz się, nie masz kwalifikacji, jest ci tu dobrze, gdzie obecnie jesteś itp. Twoje zainteresowania są typowe, mierne, banalne, nie rozwijają cię w żaden sposób. A jeśli masz nawet jakieś istotnie ciekawe hobby, to na ogół do jego realizacji potrzebne są środki finansowe (pieniądze), których nie masz, bo pracujesz, gdzie pracujesz. Zdobywając lepszą pracę zdobyłbyś środki na urzeczywistnienie tych zainteresowań, prawdopodobnie znalazłbyś także jakieś nowe. To wszystko jednak jest bez znaczenia, ponieważ, powtarzam, nie masz ciekawych zainteresowań. Czasu ci wcale nie brak, masz go za dużo, po prostu go nieproduktywnie trwonisz narzekając, że do weekendu jeszcze daleko.

10. "Pieniądze nie są dla mnie najważniejsze."

Nieprawda, są. W życiu zawodowym dla zdecydowanej większości ludzi (pomijając może garstkę osób z powołaniem do danej pracy) środki finansowe są czynnikiem najistotniejszym. Dopiero później przychodzi satysfakcja czy inne czynniki, np. lokalizacja miejsca pracy. Ty nie jesteś wyjątkiem. Pieniądze są dla ciebie najważniejsze, ale nie potrafisz ich zarabiać i stosujesz znany w psychologii mechanizm obronny racjonalizacji, zwany niekiedy żartobliwie "efektem kwaśnych winogron". Nie możesz czegoś osiągnąć, więc uważasz to za bez znaczenia. Jednak oszukać możesz innych (a i to wątpliwe, nikt się raczej na takie bajki nie nabierze), ale nie samego siebie. Doskonale wiesz, jak bardzo pieniądze są dla ciebie ważne, a to robienie dobrej miny do złej gry naprawdę już cię męczy. A jeśli naprawdę uważasz, że pieniądze nie są dla ciebie najważniejsze, to po prostu dość płytko rozumiesz rzeczywistość, w której przyszło ci egzystować.

Zaprezentowany powyżej "dekalog narzekającego pracownika" jest niestety codziennością w naszym kraju. Typowe przecenianie własnych kwalifikacji, doświadczeń, umiejętności i możliwości, w połączeniu z niedocenianiem osób stojących wyżej od nas w hierarchii zawodowej, to główna przyczyna tego stanu rzeczy. Do tego dochodzą potrzeby racjonalizacji, kompensacji oraz sztucznego polepszania swojego wizerunku w oczach własnych oraz innych. Oczywiście niekiedy poszczególne punkty z tej listy (a nawet wszystkie jednocześnie - chociaż to raczej w wyjątkowych sytuacjach) mogą być prawdziwe. To znaczy, że pracownik rzeczywiście może mieć rację tak myśląc. Najczęściej jednak się myli, piszę tu w końcu o pewnym zjawisku statystycznym a nie o wyjątkach. Warto mieć na uwadze te powszechne, ale i fałszywe przekonania swoich podwładnych, będąc menedżerem. Dzięki ich znajomości można lepiej zrozumieć irracjonalne często postępowanie pracowników i odpowiednio zareagować.

A które z tych przekonań są bliskie Tobie, mój Drogi, Pracujący Czytelniku?

 Komentarze

 Tomasz Mszczonowski     27 stycznia 2015 10:09

Skrajnie subiektywny wpis. Wiem, że są szkoły, które ferują wypowiedzi ze strong statement, ale ta wypowiedź brzmi jak sponsorowana przez Związek Pracodawców Polskich ;)

 Ryszard Kowalczyk     26 stycznia 2015 23:34

Ten wpis nie uwzględnia punktu widzenia pracownika. Przełożeni zawsze narzekają na pracowników, dla których bezsensownej wypełnianie rubryczek nie jest pasją życiową. Albo, co gorsza, wolą zabrać dziecko na spacer do parku zamiast siedzieć po godzinach w pracy.

 Aneta     26 stycznia 2015 21:04

Polacy cierpią raczej poprzez niedocenianie własnych możliwości, a nie ich przecenianie. Takie "roszczeniowe" zachowanie, o którym Pan pisze, świadczy o wewnętrznej niepewności siebie maskowanej przez pozorne zadowolenie z siebie.

 Mariusz Lisowicz     26 stycznia 2015 19:00

Z mojego doświadczenia wynika, że w Polsce jest dokładnie odwrotnie niż Pan pisze. To pracodawcy wyzyskują swoich pracowników, szczególnie tych, którzy mają na utrzymaniu małe dzieci, a pracują na umowę zlecenie. Opisana przez Pana sytuacja jest mi kompletnie obca.


 Dodaj Komentarz

Zaloguj się by móc dodawać komentarze